"To nie jest tak, że uchodźcy z Syrii mogą pracować tylko w polskich gospodarstwach rolnych"

- "The Economist" pisze o szpitalu zbudowanym w Polsce za 19 mln dol., który ma za mało personelu. I dlatego przyjmuje mniej pacjentów - cytował w TOK FM Piotr Kraśko. Jak ocenił dziennikarz, tygodnik na chłodno przeanalizował, co się opłaca w sprawie przyjmowania uchodźców poszczególnym państwom UE.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas Z tekstu "The Economist" wynika, że Polska, Węgry i Słowacja znajdują się wśród państw, którym najbardziej brakuje rąk do pracy. Dlatego brytyjscy dziennikarze dziwią się postawie rządów tych krajów w kwestii przyjmowania uchodźców.

- Na pierwszym miejscu unijnej statystyki państw, w których brakuje najwięcej pracowników, zajmują Węgrzy. Na drugim są Niemcy, którzy przyjmują tysiące uchodźców. Na trzecim Polska. Dziennikarz "The Economist", który na dworcu w Berlinie rozmawiał z uchodźcami, bardzo się zdziwił. W ciągu kilku minut rozmowy spotkał tam prawnika, inżyniera, nauczyciela fizyki. To nie jest więc tak, że ludzie, którzy uciekają z Syrii, mogliby jedynie pracować w polskich gospodarstwach rolnych. To często dobrze wykształceni ludzie, którzy mogliby się odnaleźć na rynku pracy. Tam, gdzie brakuje polskich rąk do pracy - ocenił Kraśko.

"Miejsca pracy dla uchodźców? Przecież Polska ma 4 mln bezrobotnych! - grzmi poseł PiS Witold Waszczykowski>>>

Więcej o ekonomicznym podejściu do uchodźców w książce: "Obszary i formy wykluczenia etnicznego w Polsce" >>

DOSTĘP PREMIUM