Lis: Będziemy mieli kociokwik, że Kopacz ''uzurpatorka'' pojechała na szczyt UE. Niepotrzebny galimatias

Zdaniem Tomasza Lisa, wyznaczenie daty pierwszego posiedzenia Sejmu na ten sam dzień szczyt UE, skończy się polityczną awanturą. - Nie wiem, czy chodzi prezydent, jego ludzie nie skojarzyli dwóch dat, czy to złośliwość, czy jakiś manewr polityczny - mówił w ?Poranku Radia TOK FM?. Ale Lis nie ma wątpliwości, że gdyby Andrzej Duda nie unikał współpracy z Ewą Kopacz, to kłopot dotyczący 12 listopada, można by łatwo rozwiązać.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas - Gdyby prezydent Duda w ramach budowania wspólnoty, co - jeśli dobrze pamiętam - zapowiadał, miał "operacyjny" przyzwoity kontakt z panią premier, to można by to wyjaśnić za pomocą telefonu i zmienić datę. A tak będziemy mieli kociokwik. Według mnie premier powinna pojechać na Maltę. Wtedy u nas padną zarzuty, oskarżenia, że jest uzurpatorem, że zamiast złożyć papiery jedzie na Maltę, żeby sobie kadencję przedłużyć - mówił Tomasz Lis w "Poranku Radia TOK FM".

Dla Tomasza Wołka, wyznaczenie daty inauguracyjnego posiedzenia rządu na dzień szczytu UE, to działanie niezgodne "z polską racją stanu".

- Przecież pojawiły się wątpliwości, że podczas tak ważnego spotkania ws. uchodźców może zabraknąć reprezentanta Polski. Powinno być tak, że prezydent powinien spotkać się z premier, powinni spróbować wypracować kompromis, który mógłby zostać zaprezentowany na forum międzynarodowym. Tak to powinno przebiegać w cywilizowanym kraju.

Zdaniem Wołka, mamy do czynienia z kolejnym "aktem wrogości ze strony prezydenta".

Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk 3 listopada ogłosił o zwołaniu szczytu na Malcie. O dacie pierwszego posiedzenia nowego Sejmu wczoraj, 6 listopada, poinformowała szefowa kancelarii prezydenta Andrzeja Dudy - Małgorzata Sadurska.

DOSTĘP PREMIUM