Wybrani w październiku sędziowie TK mogli złożyć ślubowanie na piśmie? Prawnicy spierają się o słowo "wobec"

Sejm w nocy unieważnił wybór pięciu sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Chodzi m.in. o trzech sędziów, którzy - zdaniem dużej części prawników - swoją kadencję zaczęli już w dniu wyboru (czyli w październiku), a powinni zastąpić tych, których kadencja już wygasła. Pracy zacząć nie mogli, bo prezydent nie przyjął od nich ślubowania. Część konstytucjonalistów uważa, że był, a nawet wciąż jest na to "sposób".

Zamieszanie z Trybunałem spowodowało, że prawnicy są podzieleni- zarówno w sprawie nowej ustawy o Trybunale, jak w kwestii ślubowania. Po złożeniu ślubowania sędziowie mogliby formalnie - w praktyce - zacząć pracę. A brak ślubowania im to uniemożliwia.

O ślubowaniu sędziów mówi artykuł 21 ustawy o TK: "1. Osoba wybrana na stanowisko sędziego Trybunału składa wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej ślubowanie następującej treści: "Uroczyście ślubuję, że pełniąc powierzone mi obowiązki sędziego Trybunału Konstytucyjnego będę wiernie służyć Narodowi i stać na straży Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, czyniąc to bezstronnie, według mego sumienia i z najwyższą starannością, oraz strzegąc godności sprawowanego urzędu.".

Kłopotliwe słowo

I właśnie słowo "wobec" można różnie interpretować - przyznają prawnicy.

Bo nie jest powiedziane wprost, że ślubowanie ma być złożone w bezpośredniej obecności prezydenta. - Można przyjąć założenie, że ekstremalne sytuacje wymagają ekstremalnych działań. Nigdy do tej pory nie zdarzyła się taka sytuacja, by prezydent w okolicznościach zupełnie oczywistych, gdy dokonano wyboru sędziów, odmówił przyjęcia od nich ślubowania - mówi prof. Sławomir Patyra, konstytucjonalista z Wydziału Prawa Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.

Jego zdaniem teoretycznie można sobie wyobrazić przesłanie do Kancelarii Prezydenta roty ślubowania z własnoręcznym podpisem sędziego. - Nie byłoby to na pewno godne rozpoczęcie kadencji przez sędziów Trybunału Konstytucyjnego i godne przystąpienie przez nich do obowiązków, ale nie oni tutaj ponoszą winę. To jest deprecjonowanie raczej samej instytucji i deprecjonowanie sędziów - mówi prof. Patyra.

Przyznaje, że wśród prawników były dyskusje na temat m.in. korespondencyjnego ślubowania.

List się liczy? Zgody nie ma

Od innego z konstytucjonalistów (chce pozostać anonimowy) usłyszeliśmy, że rzeczywiście, sędziowie nie powinni ulegać emocjom, ale w tej sytuacji, jaką mamy, prezydent nie zrobił tego, co powinien - a to sytuacja wyjątkowo, wymagająca wyjątkowych działań. - Dlatego ja jak najbardziej dopuszczałbym formę ślubowania przesłanego do prezydenta pocztą, z własnoręcznym podpisem wybranego sędziego - mówi prawnik, naukowiec z jednej z lubelskich uczelni.

Innego zdania jest prof. Paweł Czarnek z KUL. - Wydaje mi się to jednak czystą abstrakcją. Ja nie dopuszczam jednak takiej możliwości - jeśli jest zapisane ślubowanie "wobec prezydenta", to trudno to robić korespondencyjnie - mówi profesor KUL.

Napiszą listy?

Co na to sami wybrani sędziowie - ci, którzy formalnie już powinni być po ślubowaniu? Czy myśleli o wysłaniu listu?

- Do tej pory na serio takiej opcji nie rozważałem. Do momentu rozstrzygnięcia konstytucyjności przez Trybunał Konstytucyjny nie zrobię nic - powiedział nam wczoraj prof. Andrzej Jakubecki. Jak dodał, co będzie dalej, zastanowi się po rozstrzygnięciu TK.

Prof. Roman Hauser - przez rzecznika Krajowej Rady Sądownictwa sędziego Waldemara Żurka - przekazał nam z kolei, że od czasu zawirowań z TK nie wypowiada się publicznie. Dodał jednak, że nie rozważa złożenia ślubowania w formie notarialnej (bo część prawników proponowała również takie rozwiązanie) ani w formie pisemnej, jako dokumentu przesłanego prezydentowi.

Zobacz wideo

DOSTĘP PREMIUM