Od lata sędzia w nowej roli "arbitra". Jak wyszła zmiana? "Kserujemy i kserujemy", "Oby nowa władza się wycofała z tego pomysł"

Jest zdecydowanie mniej aktów oskarżenia, ale jednocześnie zdecydowanie więcej wniosków o dobrowolne poddanie się karze w ramach art. 335. Przyglądamy się nowym zasadom postępowania karnego, czyli obowiązującej od lipca kontradyktoryjności. W wielu sądach nie ma jeszcze takich procesów, czekają dopiero na swój pierwszy termin, ale są też takie, w których procesy kontradyktoryjne już ruszyły. - Mam nadzieję, że nowa władza wycofa te wszystkie zmiany. Bo kontradyktoryjność to nie jest rozwiązanie na polskie warunki - słyszymy od kilku prokuratorów.

Zebraliśmy dane z kilkunastu prokuratur okręgowych w kraju. Wynika z nich, że aktów oskarżenia jest zdecydowanie mniej - bywa, że nawet o ponad połowę . W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że jest i druga zmiana - wzrosła liczba wniosków w ramach art. 335, czyli w ramach dobrowolnego poddania się karze bez przeprowadzania rozprawy - chodzi o sytuacje, gdy oskarżony jeszcze na etapie postępowania w prokuraturze ustala z prokuratorem wymiar kary i taki wniosek jest przesyłany do sądu. Do lipca - wnioski w 335 były kierowane z aktem oskarżenia, teraz - mogą być wysyłane do sądu samodzielnie.

- Na podstawie danych zwłaszcza z prokuratur rejonowych można wysnuć wniosek, iż mniej spraw kończy się aktem oskarżenia. Jednocześnie większy procent spraw kończy się w trybie konsensualnym - wzrost z 40 do 75 proc. - informuje Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Tryb konsensualny to właśnie dobrowolne poddanie się karze.

Kontradyktoryjność : pierwsze wątpliwości i uwagi

Kontradyktoryjność to zmiana filozofii sądzenia - sędzia ma być arbitrem, który na sali rozpraw wysłuchuje przedstawicieli stron, ale w zasadzie się nie "wtrąca" . Stara się stać z boku, jak najuważniej słuchać, by móc wydać orzeczenie. - Sam zamysł jest dobry, choć wiem, że prokuratorzy podchodzą do tego krytycznie - mówi nam jeden z sędziów.

Na razie to dopiero pierwsze miesiące od wprowadzenia nowych przepisów, więc wiele procesów jeszcze nie ruszyło. Ale już pojawiają się wątpliwości.

Do jednego z sądów wpłynął akt oskarżenia w sprawie wypadku, do którego doszło po alkoholu. Sąd zauważył, że w aktach brakuje informacji o tym, że oskarżony był już wcześniej karany, również za alkohol. I pojawiło się pytanie - co powinien w myśl nowych przepisów zrobić sąd, by pozostać arbitrem?

- Możemy się zastanawiać na tle znowelizowanego art. 167 Kodeksu Postępowania Karnego, na ile w takiej sytuacji sąd ma być aktywny w poszukiwaniu prawdy materialnej, prawdy obiektywnej, której brzmienie nie uległo zmianie - mówi sędzia Wojciech Wolski, prezes Sądu Rejonowego Lublin Zachód. Przyznaje, że dopiero orzecznictwo sądów drugiej instancji i Sądu Najwyższego będzie kształtować praktykę sądową - ale na takie orzeczenia będzie trzeba jeszcze trochę poczekać. Chodzi o wypracowanie zasad dotyczących tego, w jakiej sytuacji sędzia powinien zareagować, a na ile powinien pozostać bierny - czyli pozostawić aktywność (np. możliwość zadawania pytań, powoływania biegłych) stronom postępowania, czyli prokuratorowi i oskarżonemu występującemu często z obrońcą.

Inne widoczne problemy?

Są sądy w Polsce, w których spora część aktów oskarżenia jest zwracana do prokuratury, z zastrzeżeniem że coś jest w nich nie tak. Czasami są to wątpliwości merytoryczne, ale bywa, że wcale nie dotyczą meritum sprawy: był przypadek, gdy sąd zwrócił akta m.in. dlatego, że część dokumentów nie była odpowiednio posegregowana w plastikowych "koszulkach" . Albo dlatego, że prokurator załączając do aktu oskarżenia płytę z jakimś nagraniem, nie napisał, na jakim sprzęcie sąd ma to odtworzyć.

Przepis mówi: prokurator ma być na swojej sprawie. "Ale jak?"

Kolejny kłopot to kwestia obecności prokuratora na swojej sprawie - w myśl obowiązujących od lipca założeń prokurator ma chodzić na wszystkie procesy, w których jest autorem aktu oskarżenia. Tyle, że nie jest to proste. - Rzeczywiście zdarzają się problemy z udziałem prokuratora na "swojej sprawie", co wynika z postawy sądu, który wyznaczając terminy rozpraw nie bierze pod uwagę nowych zapisów - informuje prokurator Magdalena Mazur-Prus, rzecznik prasowy Porkuratury Okręgowej w Poznaniu. - Niektórzy sędziowie przy wyznaczaniu terminu kolejnej rozprawy nie biorą pod uwagę wniosków prokuratora w tym zakresie - słyszymy też od śledczych z Warszawy.

Podobnie jest w części innych prokuratur. Choć nie wszędzie. Są i takie, w których nie ma z tym problemu. - W prokuraturach i sądach okręgu częstochowskiego funkcjonuje System Organizacji Terminarza Rozpraw, który umożliwia wyznaczanie terminów rozpraw w ustalone wcześniej dni - tak zwane dni wokandowe prokuratora - przekazał nam prokuratr Tomasz Ozimek, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.

Prokuratorzy: "Kserujemy, kserujemy i jeszcze raz kserujemy"

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu Małgorzata Chrabąszcz zwraca uwagę na coś jeszcze. - Bardzo pracochłonne i czasochłonne jest układanie akt kierowanych do sądu, co przekłada się w jakimś stopniu na ilość kierownaych aktów oskarżenia - informuje Chrabąszcz. To samo słyszymy m.in. w Lublinie. - Chodzi m.in. o kwestie techniczne: jak akta mają wyglądać, jak mają być posegregowane, co ma się w nich znaleźć. Bardzo dużo czasu zabiera w tej chwili kserowanie dokumentów. Kolejna rzecz to anonimizacja danych - mówi prokurator Beata Syk-Jankowska. Anonimizacja to zaklejenie czy zamazanie w aktach sprawy danych np. dotyczących miejsca zamieszkania świadków. - To dotyczy m.in. dokumentacji medycznej, w której takie dane pojawiają się praktycznie na każdej stronie, więc pracy jest sporo - dodaje rzeczniczka lubelskiej prokuratury.

"Nie ma jeszcze wypracowanej praktyki ani orzecznictwa"

Mamy też dane z Prokuratury Okręgowej w Opolu - tu też aktów oskarżenia od lipca do października 2015 było o wiele mniej niż rok wcześniej. Jak mówi nam rzecznik prokuratury, prokurator Lidia Sieradzka, największy problem jest z tym, że nowe przepisy to duża zmiana. - Nie ma jeszcze wypracowanej praktyki ani orzecznictwa. Teraz wszystko jest nowe, sami się tego uczymy - mówi pani prokurator.

Na terenie Opolszczyzny sądy rejonowe w zasadzie nie zwracają śledczym aktów oskarżenia, natomiast Sąd Okręgowy odesłał 5 - wszystkie jakie zostały wniesione, m.in. ze względu na źle - zdaniem sądu - sformułowane tezy dowodowe. Tymczasem zdaniem prokuratorów, sąd żąda zbyt dużej szczegółowości w tym zakresie. Cała rzecz w tym, że każdy dowód musi być opisany, na jaką jest przewidziany okoliczność. Śledczy obawiają się, że takie precyzyjne, szczegółowe określenie tej kwestii zawęzi im "pole manewru" już na rozprawie, przed sądem, w trakcie procesu.

#Dobrazmiana?

Od kilku prokuratorów usłyszeliśmy, że liczą na to, że nowa władza wprowadzi zmiany i wycofa kontradyktoryjność z polskiego systemu prawnego. - Takie zapowiedzi były i oby je wprowadzono. Bo to system nie na nasze warunki. Nie jesteśmy na to jeszcze przygotowani - mówi część prokuratorów.

A jak to wygląda w liczbach? Kilka przykładów (dane za okres od lipca do końca października):

*Prokuratura Okręgowa w Poznaniu i podległe jej jednostki rejonowe: w roku 2014 było tu prawie 5 tysięcy aktów oskarżenia, w tym mniej więcej połowa w ramach art. 335. W roku 2015 - 984 akty oskarżenia, w tym 281 w 335

*Prokuratury rejonowe podległe Prokuraturze Okręgowej w Warszawie: rok 2014 to 2535 aktów oskarżenia, w tym 965 z wnioskiem w trybie 335. Rok 2015 - 251 aktów oskarżenia oraz 656 wniosków o dobrowolne poddanie karze.

*Prokuratura Okręgowa Katowice: 2014 to 4261 aktów oskarżenia, w tym -2105 w ramach art. 335. Rok 2015 to 737 aktów oskarżenia oraz 2180 wniosków w ramach art. 335.

* Prokuratura Okręgowa w Lublinie i podległe jej jednostki rejonowe: 2014 rok - 5283 akty oskarżenia, w tym 2039 aktów zawierało wnioski w 335. Rok 2015: 844 akty oskarżenia i 1406 wniosków o wydanie wyroków skazujących w 335.

DOSTĘP PREMIUM