Barbórkowe obiecanki premier może zakwestionować Komisja Europejska. A jej minister studzi oczekiwania

Skup węgla ze zwałów przez Agencję Rezerw Materiałowych nie załata dziury w budżetach spółek węglowych - tłumaczy minister energii, Krzysztof Tchórzewski. Co innego górnikom w ich święto obiecywała premier Beata Szydło.

Na Barbórkę premier przywiozła górnikom prezent. Podczas uroczystej akademii w Brzeszczach, Beata Szydło obwieściła, że podjęła ważną decyzję dotyczącą górnictwa - Agencja Rezerw Materiałowych (ARM) zakupi węgiel, który w tej chwili jest na zwałach. W ten sposób kopalnie otrzymają środki na funkcjonowanie w najbliższych miesiącach- mówiła premier, nie podając żadnych szczegółów.

Czy można to zrobić?

Po tej wypowiedzi eksperci zaczęli się zastanawiać, czy aby ARM ma podstawę prawną, żeby to zrobić? Tłumaczyli, że agencja zabezpiecza przede wszystkim odpowiedni poziom rezerw ropy i gazu, czyli surowców, które Polska importuje.

Przepisy pozwalają także agencji na skupowanie produktów rolnych czy leków. Przede wszystkim jednak pomysł premier nie spodobałby się Komisji Europejskiej, która uznałaby go za niedozwoloną pomoc publiczną.

To dlatego minister energii studzi oczekiwania.

Plan rezerw

Krzysztof Tchórzewski zdaje sobie sprawę, że skup może doprowadzić do ostrego starcia z Brukselą. - Tworzymy rezerwy strategiczne, a nie udzielamy jakiejś pomocy dla górnictwa. Nic za darmo nie dostają - tłumaczy i dodaje: - Jest to podnoszenie naszych walorów w zakresie bezpieczeństwa energetycznego.

Trzeba jednak przypomnieć, że obowiązek utrzymywania odpowiednich zapasów węgla to zadanie dla elektrowni, elektrociepłowni, a według nieoficjalnych informacji, obecnie zakłady tego typu przechowują na zwałach nawet 8 mln ton surowca.

Plan tworzenia rezerw powstaje, jednak minister Tchórzewski nie chce zdradzać jakimi środkami ARM dysponuje na skup węgla, gdzie surowiec byłby składowany czy kiedy ruszy cały proces. - Całego węgla ze zwałów Agencja na pewno nie kupi, aż takiego apetytu nie ma - dodaje.

"W przyszłym tygodniu coś powiemy..."

Pod koniec października na zwałach wszystkich kopalń zalegało niecałe 6 mln ton węgla, jednak znaczna jego część jest bankowym zastawem albo została już sprzedana. Jedno jest pewne: na skup węgla ze zwałów, jako sposób na finansowanie kopalń, w najbliższych miesiącach nie zgodzi się Komisja Europejska.

Prawdopodobnie, jeśli rząd wcieli jednak ten pomysł, to ARM kupi mniejszą ilość węgla (tak sugeruje minister energii). Wtedy jednak, nie uda się załatać dziury w budżetach spółek węglowych. Minister Tchórzewski jednak uspokaja: - Finansowanie na najbliższe miesiące mamy zabezpieczone, w przyszłym tygodniu coś na ten temat powiem - dodaje.

Pod słowem finansowanie, w przypadku Kompanii Węglowej, należy rozumieć posiadanie środków na pensje dla górników.

Potrzeby

Spółka musi teraz radzić sobie z wypłatą kumulacji świadczeń. Chodzi o pensje: grudniową, styczniową, lutową, oraz barbórki i czternastki. Każda z wypłat dla 30 tys. załogi to wydatek 200 - 300 mln zł.

Agencja Rozwoju Przemysłu wyliczyła, że po 9 miesiącach 2015 r. polskie kopalnie węgla kamiennego straciły ponad 1 mld 670 mln zł. Dane wskazują również, że górnictwo ponosi straty już trzeci rok z kolei. Henryk Paszcza, dyrektor katowickiego Oddziału ARP prognozuje, że na koniec roku branża osiągnie ponad 2 mld. zł strat.

Natomiast minister energii, Krzysztof Tchórzewski poinformował niedawno, że zobowiązania trzech spółek węglowych: Kompanii Węglowej, Jastrzębskiej Spółki Węglowej i Katowickiego Holdingu Węglowego wynoszą ok. 15 mld zł.

DOSTĘP PREMIUM