PiS robi rewolucję w służbie cywilnej, żeby usunąć politycznie zabetonowaną administrację? Kto może stracić pracę? Wcale nie nominaci Platformy

PiS zmienił ustawę o służbie cywilnej. Ze stanowiskami najpewniej będą się musieli pożegnać dyrektorzy i wicedyrektorzy m.in. z urzędów wojewódzkich. - Rząd musi oprzeć się na ludziach, którzy będą się utożsamiać z polityką rządu - można było usłyszeć w Sejmie. Sprawdziliśmy, kto pracuje w urzędach wojewódzkich - dyrektorzy z jakim stażem i przez kogo zatrudnieni. W znacznej mierze to nie nominaci PO i PSL.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nasJeden z posłów PiS Artur Górski mówił w Sejmie m.in. o tym, że jego partia nie chce "zasklepionej w sobie, sztywnej, politycznie zabetonowanej administracji, przesiąkniętej starymi nawykami". Można też było usłyszeć, że to premier odpowiada za administrację i musi mieć wpływ na dobór kadr. - Obecne przepisy nie dają możliwości dania szansy młodym absolwentom wyższych uczelni - mówiła też minister Beata Kempa. Dlatego PiS ustawę o służbie cywilnej zmienia.

Główne założenia są takie, że dyrektorzy i wicedyrektorzy np. w urzędach wojewódzkich czy urzędach centralnych nie będą już wyłaniani w drodze otwartego naboru, ale zostaną powołani. Wszyscy, którzy dziś są dyrektorami - mają przestać pełnić swoją funkcję. Zatrudnienie nowych ma się odbywać "w sposób elastyczny i mniej sformalizowany" niż do tej pory.

- To tylko zasłona dymna, żeby móc wsadzić swoich ludzi - nie ma wątpliwości jeden z dyrektorów (ponad 10-letni staż na tym stanowisku) z jednego z urzędów wojewódzkich, który zgodził się na rozmowę pod warunkiem, że nie ujawnimy nazwiska. - Dyrektor u wojewody podejmuje na co dzień całą masę decyzji, podpisuje je swoim nazwiskiem. Trzeba mieć fachową wiedzę, a przede wszystkim doświadczenie - mówi. Jego zdaniem, sugestie, że dyrektorami mogą zostać osoby tuż po studiach to fikcja. - Choć dziś wcale mnie to nie zdziwi. Ale pamiętajmy, że to się na nas zemści. Bo złe decyzje mogą być kosztowne - dodaje.

Inni dyrektorzy, z którymi próbowaliśmy rozmawiać przyznają tylko, że boją się o pracę, nie wiedzą, co z nimi będzie. - To jest jakiś koszmar. Nie śpię po nocach. Niby się mówi, że mnie nie wyrzucą na bruk, ale będę pewna, jak zobaczę decyzję na piśmie - mówi jedna z dyrektorek.

Czy dyrektorzy w urzędach to rzeczywiście "sztywna, politycznie zabetonowana administracja"?

Czy są to osoby, "wstawiane" do urzędów z politycznego klucza? Takie przypadki zapewne są, ale... PiS rządził w Polsce przez kilka lat, po wyborach parlamentarnych w 2005 roku (rząd Kazimierza Marcinkiewicza, potem Jarosława Kaczyńskiego). W wielu urzędach w Polsce osoby do dziś zajmujące wyższe stanowiska zostały zatrudniane... właśnie wtedy, za rządów PiS, a nawet wcześniej.

Gdy u władzy była koalicja PO-PSL, nikt ich nie zwalniał, bo uznano, że są merytorycznie świetnie przygotowane. Dziś mają obawy, co z nimi będzie. - Wbrew pozorom, doświadczenie ma tu ogromne znaczenie. To jest gąszcz przepisów, zawiłości, decyzji. Oczywiście, ktoś powie, że wszystkiego można się nauczyć. Tyle, że to nie jest kwestia dni czy miesięcy, ale wieloletniej praktyki - mówi jeden z dyrektorów.

Dyrektorzy z wieloletnim stażem z "politycznie zabetonowanej administracji"?

Poprosiliśmy urzędy wojewódzkie o dane dotyczące dyrektorów.

I tak dla przykładu, w Urzędzie Wojewódzkim w Lublinie 28-letni staż na stanowisku kierowniczym ma zastępca dyrektora Wydziału Infrastruktury; 18 lat szefem jest Lubelski Wojewódzki Inspektor Nadzoru Geodezyjnego i Kartograficznego, który wcześniej był dyrektorem i wicedyrektorem w urzędzie oraz 13-letni staż na stanowisku dyrektora ma szef Wydziału Prawnego. Są też osoby zatrudnione na stanowiskach kierowniczych w latach 2005-2008 (gdy rządził PiS).

W Warszawie jest przypadek dyrektora, który od 2010 roku jest szefem Wydziału Skarbu Państwa i Nieruchomości, ale wcześniej od 1990 roku był szefem (lub zastępcą) wydziałów: geodezji, rozwoju regionalnego, geodezji i gospodarki nieruchomościami.

Jest też szereg dyrektorów - jak przekazało nam Biuro Prasowe Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego - którzy swoją funkcję objęli w latach 2005-2008. To m.in. dyrektor Biura Ochrony, dyrektor Wydziału Infrastruktury (od 2005 r. był zastępcą); dyrektor Wydziału Spraw Obywatelskich - od 2006 roku; dyrektor Wydziału Kontroli - też od 2006 roku czy zastępca dyrektora Wydziału Spraw Cudzoziemców - od 2007 roku. Takich przypadków jest więcej - dyrektorów, których mimo politycznych przetasowań, nikt nie zmieniał.

Jak przekazał nam Jan Brodowski, w Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim są m.in. dyrektor i zastępca z 16-letnim stażem na tym stanowisku. Od 2006 roku swoje stanowisko zajmuje dyrektor Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego, ale są i tacy, którzy swe funkcje objęli w roku 2007.

W Zachodniopomorskim Urzędzie Wojewódzkim też wcale nie jest tak, że wszystkich dyrektorów zatrudniano w czasie rządów PO-PSL. Z danych uzyskanych od Jakuba Gibowskiego wiemy, że cały czas na stanowiskach dyrektorskich są osoby zatrudnione w roku 2006 czy 2007 - choćby szefowie czy zastępcy szefów w wydziałach: Spraw Obywatelskich, Gospodarki Nieruchomościami, Infrastruktury i Rolnictwa czy w Wydziale Zdrowia.

W Kujawsko-Pomorskim Urzędzie Wojewódzkim w Bydgoszczy , jak przekazał nam rzecznik wojewody Jarosław Jakubowski, funkcje dyrektora i zastępcy dyrektora pełni kilkanaście osób. "Najdłuższy staż na stanowiskach kierowniczych ma pięciu dyrektorów: Wydziału Spraw Obywatelskich i Cudzoziemców (od 2003 roku) oraz Wydziału Skarbu Państwa i Nieruchomości (od 2003 roku), Biura Zarządzania Funduszami Europejskimi (od 2005 roku, obecnie Dyrektor Wydziału Infrastruktury i Rozwoju), Wydziału Środowiska, Rolnictwa i Rozwoju Wsi (od 2003 roku, obecnie Dyrektor Generalny) oraz Wydziału Finansów i Budżetu (od 2006 roku)" - przekazał nam rzecznik z Bydgoszczy. Dodał też, że sześciu dyrektorów, którzy zajmowali takie stanowiska w latach 2005 - 2008, to obecnie szefowie Wydziału Spraw Obywatelskich czy Wydziału Skarbu Państwa.

W Urzędzie Wojewódzkim w Gdańsku są np. dyrektorzy z 25-cio i 17-letnim stażem. - Dyrektorzy, którzy pełnią tę funkcję od 2008 roku bądź wcześniej, kierują wydziałami: Spraw Obywatelskich i Cudzoziemców, Finansów i Budżetu, Nieruchomości i Skarbu Państwa, Zdrowia-PCKP, Prawny i Nadzoru, Administracyjno-Gospodarczy, Instytucji Pośredniczącej w Certyfikacji i Kontroli, Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego - poinformował nas Roman Nowak, rzecznik wojewody.

Zajrzeliśmy też do Wrocławia - tu u wojewody dolnośląskiego na stanowiskach dyrektorów i zastępców pracują 22 osoby, z tego najdłuższy staż na wysokim stanowisku urzędniczym ma pięć z nich - od 14 do 19 lat pracy. Na tym nie koniec. - Oprócz tych 5 osób z najdłuższym stażem, funkcje dyrektora lub zastępcy w przedziale lat 2005-08 objęło kolejnych 6 osób - przekazała nam rzeczniczka wojewody dolnośląskiego, Sylwia Jurgiel.

W przypadku Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego jest podobnie. Tu też znajdziemy dyrektorów z bardzo długim stażem, którzy są dyrektorami od lat, mimo powyborczych zmian w urzędach i zmian wojewodów. - Najdłuższy staż pracy na stanowisku dyrektora, w przedziale od 11 lat do 16 lat, posiadają trzy osoby: dyrektor generalny urzędu oraz kierujący komórkami organizacyjnymi urzędu ds. finansów i budżetu oraz ds. obsługi prawnej i nadzoru - informuje Małgorzata Waksmundzka-Szarek, rzecznik wojewody podkarpackiego.

W woj. lubuskim osoby na najwyższych stanowiskach w słyżbie cywilnej zostały zatrudnione najpóźniej w 2006 roku. Z kolei w Podlaskim Urzędzie Wojewódzkim

Białystok - Podlaski Urząd Wojewódzki z najdłuższym stażem jest dwóch dyrektorów i jeden zastępca: dyrektor Wydziału Certyfikacji i Funduszy Europejskich (od 1998 r.), dyrektor Wydziału Spraw Obywatelskich i Cudzoziemców (od 1994 r.), z- ca dyrektora Wydziału Infrastruktury (od 1995). Do tego są dyrektorzy zatrudnieni w latach 2005-2008 (rządy PiS)- w sumie 9 takich osób m.in. Wydział Polityki Społecznej, mWydział Infrastruktury (2 osoby); Wydz. Finansów i budżetu.

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM