Lis: wystąpienie Szydło kompromitujące. Ona nie ma prawa... Żakowski przerywa: nie można być jak PiS. Można krytykować, ale nie dezawuować

Tomasz Lis w Poranku Radia TOK FM skrytykował spotkania opozycji z polską premier.- To strata czasu. Spotkać się można z naczelnikiem, czyli z Kaczyńskim - stwierdził. Starł się z Jackiem Żakowskim.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas - Koniec randek z Dudą i Szydło - powiedział Tomasz Lis na antenie Radia TOK FM. - Tzw. konsultacje nie prowadzą absolutnie do niczego - ocenił publicysta.

- Jak się chce załatwić sprawę w urzędzie pocztowym, to się idzie do urzędu pocztowego, a nie rozmawia się z listonoszem - mówił Lis. Dziennikarz stwierdził, że premier Szydło "okazała się zwykłą kłamczuchą, która idzie pod rękę z wrogami Polski z partii proputinowskiej". - Po kompromitującym występie w Brukseli nie ma moralnego tytułu, żeby zajmować się sprawami państwowymi czy konstytucyjnymi - dodał. - Poza tym nie ma do tego prawnego umocowania i wiadomo, że wypełnia w 100 proc. wolę Kaczyńskiego - ocenił naczelny "Newsweeka".

- Nie przesadzajmy - protestował Jacek Żakowski. - Rząd może napisać projekty ustaw, jakie chce, w tym projekt konstytucji - zaznaczył. - Nie może go tylko uchwalać. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego - ocenił prowadzący audycję.

We wtorek Beata Szydło pojawiła się w Parlamencie Europejskim. Jej wystąpienie związane było z"kontrolą praworządności". Premier tłumaczyła, że tempo i zakres prac dotyczących Trybunału Konstytucyjnego czy mediów publicznych nie naruszają zasad demokratycznych. Podczas wystąpienia wspomniała o "milionie uchodźców" z Ukrainy, których Polska miała przyjąć. Oficjalne statystyki pokazują jednak liczby o wiele, wiele niższe.

Szydło listonoszem, Kaczyński naczelnikiem poczty

- Projekt napisany przez Szydło będzie miał taką moc polityczną jak projekt napisany przeze mnie - ironizował Lis. - Czyli żadną. Albo się Kaczyńskiemu spodoba, albo nie - zaznaczył. W jego przekonaniu, spotkania z opozycją są "wyłącznie próbą jej rozmiękczenia bądź wciągnięcia w brudną grę". - Nie mają najmniejszego sensu - ocenił publicysta. - To strata czasu, spotkać się można z naczelnikiem nomen omen urzędu pocztowego, czyli Kaczyńskim - dodał.

- Można krytykować, nawet bardzo ostro, premier, ale nie można dezawuować legalnie działających organów państwa - sprzeciwił się Żakowski. Zdaniem Lisa, faktycznie nie można tego robić w sprawach, w których Szydło ma "choćby minimalne kompetencje". Za takie dziennikarz uznał sprawy gospodarcze, projekt 500 zł dla dzieci czy podwyższenie wieku emerytalnego. - Takie spotkania ewentualnie mają sens - przyznał. - Ale te w sprawie Trybunału Konstytucyjnego, jeśli dezawuują kogokolwiek, to wyłącznie opozycję - ocenił Lis.

DOSTĘP PREMIUM