"Gdzie te PSY spały". Posłanka PiS się piekli na FB. Watchdog: efekt Pawłowicz? Ludzie nas wspierają, dostaliśmy kilka tysięcy zł darowizn

Poseł PiS Krystyna Pawłowicz wściekła się na Watchdog - organizację, która monitoruje działalność różnych organizacji. Podpadli, bo dopytywali o szczegóły spotkania Kaczyński-Orban w Zielonej Owieczce. Atak Pawłowicz wyszedł na dobrze "psom" - dostali od darczyńców kilka tysięcy złotych darowizn.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas- Watchdog znaczy pies stróżujący. Nazywanie nas psami uważamy za wolne tłumaczenie posłanki. Nas to nie obraża - mówi Szymon Osowski, prezes sieci obywatelskiej Watchdog Polska. - Pani posłanka Pawłowicz zadała dwa ważne pytania: kto nas finansuje i jak to wygląda, a my to od lat publikujemy na naszych stronach. My na takie pytania jesteśmy gotowi, a forma nie ma dla nas żadnego znaczenia. Tego nie będę komentować. To pozostawiam dla oceny wyborcom Krystyny Pawłowicz - kwituje Osowski.

Pawłowicz zirytowało dopytywanie organizacji o finansowanie i szczegóły spotkania Jarosława Kaczyńskiego z Viktorem Orbanem . Ponieważ nie dostali odpowiedzi na wszystkie pytania, złożyli do sądu w Warszawie skargę na bezczynność partii. - CO to jest jakaś bezczelna "sieć obywatelska WATCHDOG"? KTO daje im zlecenia na prawicę? KTO FINANSUJE? Gdzie te "PSY" spały przez ostatnie 8 lat? To są MOJE pytania do tych "PSÓW" - pisała na Facebooku poseł Pawłowicz.

- Z postu posłanki Pawłowicz wynikać mogłoby, że pierwszy raz słyszy o Watchdog Polska, a już wcześniej powoływała się na sieć obywatelską, a nawet ją chwaliła. Chociażby w sytuacji związanej z Trybunałem Konstytucyjnym, bo to my ujawniliśmy, że sędziowie TK sami napisali ustawę o TK i wtedy Krystyna Pawłowicz nas pozytywnie cytowała - uśmiecha się Osowski.

Katarzyna Batko-Tołuć z Watchdog Polska mówi o całej sprawie w Radiu TOK FM.

Efekt Pawłowicz

Zamieszanie, jakie wywołała posłanka Pawłowicz dało odwrotny skutek niż mogła się tego podziewać. Sieć obywatelska dostała mnóstwo pozytywnych komentarzy, a nawet datków - tylko wieczorem na konto wpłynęło kilka tysięcy złotych. Do tego trzeba dodać kilkadziesiąt deklaracji przekazania pieniędzy na działalność, także przez przekazanie 1 proc. podatku.

Zobacz wideo

DOSTĘP PREMIUM