HejtStop: Nie chcemy zgłaszać do prokuratury połowy internetu. Mówimy o problemie, uczulamy, apelujemy - to może kogoś zaboleć [AUDYCJA]

Przedstawiciele HejtStop odnieśli się do afery z Pudzianowskim. Co dalej? Decyzję zostawiają prokuraturze.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas - Po prostu się wylało - skomentował falę nienawistnych komentarzy Wiktor Jędrzejczyk ze Stowarzyszenia Projekt: Polska. Te pojawiły się, gdy Joanna Grabarczyk z tej samej organizacji zgłosiła do prokuratury post Mariusza Pudzianowskiego. W jej przekonaniu, strongman mógł popełnić przestępstwo "nienawiści motywowanej pochodzeniem". - To zbada prokuratura - zaznaczyła Grabarczyk.

Pudzian pisał m.in. uchodźcach, których nazwał "ludzkimi śmieciami". Usunął to potem, zostało zdjęcie z kijem bejsbolowym i groźbą rozprawienia się z uchodźcami.

Jak powiedzieli przedstawiciele stowarzyszenia, które zainicjowało kampanię społeczną HejtStop, komentarze "nie nadają się do przytoczenia w studiu". - Też są przestępstwami - dodała Grabarczyk. - Jest bardzo wiele gróźb karalnych, podżegania do morderstwa czy gwałtów. To są trudne rzeczy. warto mówić, że są nieakceptowalne społecznie - zaznaczyła.

- Naszym zamiarem nie jest zgłoszenie do prokuratury połowy użytkowników internetu - podkreślił Jędrzejczyk. - Naszym celem jest mówić o tym problemie, uczulać i apelować do każdego, że w Internecie używamy takiego samego języka, jak gdzie indziej. Ktoś to czyta, to może kogoś boleć, może być groźne - mówił.

- Jak się skończy konkretna sprawa wpisu Pudzianowskiego? - pytał prowadzący audycję Paweł Sulik. - To pytanie do prokuratury - odparła Grabarczyk. - Może się zająć sprawą i wszcząć postępowanie przed sądem albo stwierdzić, że nasze zawiadomienie było mało trafne i nie widzi podstaw, by uznać czyn Pudzianowskiego za przestępstwo - dodał Jędrzejczyk.

DOSTĘP PREMIUM