Budka o zmianach w prawie: Obywatelu, strzeż się! Nie wiesz, kiedy cię osądzą na podstawie nielegalnych dowodów

- PiS chce zlikwidować przepis, który zabrania użycia w sprawie nielegalnie zdobytego dowodu - mówił w Radiu TOK FM Borys Budka. - Państwo w ich wydaniu ma zajmować kolejne obszary. Obywatel schodzi zaś na dalszy plan - podkreślał były minister sprawiedliwości.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas - Dlaczego PiS odwraca reformę procesu karnego, która weszła w życie 1 lipca i, jak się wydaje, powoli zaczyna się sprawdzać? - pytała w swoim programie Janina Paradowska. Podkreślała, że za chwilę część spraw w sądach będzie się toczyć według procedury sprzed 1 lipca, część według tzw. kontradyktoryjnego postępowania, a część według kolejnego. - Chodzi chyba o to, żeby wymiar sprawiedliwości całkiem rozłożyć - stwierdziła publicystka.

Wrócą nielegalnie zdobyte dowody?

- Chce się zlikwidować przepis, mówiący o tym, że jeżeli państwo zdobędzie nielegalnie dowód, to nie może być on użyty w sprawie - powiedział Borys Budka. Według polityka PO, minister sprawiedliwości dostaje narzędzia, jakich nie ma żaden inny szef tego resortu w Europie.

- Dodatkowo może zlecać konkretne działania służbom specjalnym. Nawet jeżeli one i minister będą działać nielegalnie, to i tak zdobyte w ten sposób materiały mogą być wykorzystane w sądzie - tłumaczył. - Obywatelu, strzeż się! Nie wiesz, kiedy będziesz mógł być osądzony na podstawie nielegalnych dowodów - zaznaczył były minister sprawiedliwości.

Długie procesy - bolączka polskiego sądownictwa

- Państwo w wydaniu PiS ma zajmować kolejne obszary, obywatel schodzi na dalszy plan - stwierdził Budka. Jak dodał, państwo ma decydować, jak ścigać i karać przestępców, a sąd będzie mógł w razie czego zastępować prokuratora. - To wszystko spowoduje przedłużanie postępowań sądowych - ocenił. A jego zdaniem właśnie długie procesy są "bolączką polskiego wymiaru sprawiedliwości".

"Obywatel zostanie pozostawiony sam sobie"

Polityk zwrócił również uwagę na fakt, że resort chce "zabrać znaczną część uprawnień do adwokata z urzędu". - Człowiek musi mieć możliwość się bronić - podkreślał Budka. - Przy zasadzie kontradyktoryjności gwarantowaliśmy możliwość korzystania z obrońcy z urzędu - dodał.

- Z jednej strony tamta opcja czyniła zastrzeżenia, że to proces karny dla bogatych, z drugiej strony odbiera się zwykłemu, biednemu obywatelowi w części prawo do bezpłatnego obrońcy - zaznaczał Budka. - Zmierza to do bardzo niebezpiecznej sytuacji, obywatel zostanie pozostawiony sam sobie - dodał były minister sprawiedliwości.

DOSTĘP PREMIUM