"Jakby pan słuchał uważniej, to by pan rozumiał" - gorąca dyskusja o "prywatyzacji archiwów przez były esbeków"

- Wiadomo, że gen. Kiszczak nie był jedynym esbekiem, który trzymał dokumenty. Są prace naukowe o prywatnym przemyśle bezpieczeństwa - mówił w TOK FM Bartłomiej Radziejewski. Wg eksperta Klubu Jagiellońskiego, władze III RP sankcjonowały ten proceder. - Ale przez 27 lat III RP były też rządy Olszewskiego, Marcinkiewicza prezydentem przez pięć lat był Lech Kaczyński - ripostował Piotr Kraśko.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas Bartłomiej Radziejewski jest przekonany, że komunistyczna SB robiła użytek ze zgromadzonych dokumentów. Dlatego informacja, że Lech Wałęsa podpisał deklaracje współpracy, ma tak duże znaczenie. - Nie można uciec od pytań, czy Wałęsa był szantażowany - mówił w TOK FM.

Ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego przekonany jest też o tym, że nie tylko gen. Czesław Kiszczak trzymał w domu akta SB.

- To były tony dokumentów w skali kraju. Przecież powszechnie wiadomo o gigantycznym paleniu, mieleniu akt.

- To trzymali akta czy palili. Bo nie rozumiem - zapytał Sławomir Sierakowski.

- Jakby pan słuchał uważniej, to by pan rozumiał. Proszę słuchać uważnie! Długo pan mówił, a ja grzecznie słuchałem, choć nie zgadzałem się prawie z każdym zdaniem. Byłbym wdzięczny za elementarny szacunek, pozwolenie na dokończenie - mówił wyraźnie zdenerwowany Radziejewski.

DOSTĘP PREMIUM