Raport NIK ws. afery lekowej. Dziurawe prawo, "głuche" ministerstwo, brak kontroli nad rynkiem wartym miliardy. Ostra ocena decyzji urzędników

Radio TOK FM dotarło do najnowszego raportu NIK dot. nieprawidłowości w związku z wywozem leków z kraju. Zdaniem kontrolerów NIK-u przyczyniły się decyzje urzędników ministerstwa zdrowia. Kontrolerzy nie zostawiają suchej nitki na resorcie, który o procederze wiedział, ale do 2015 r. nic nie zrobił.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas O tzw. aferze lekowej piszemy od niemal roku. TOK FM jako pierwsze opisało , jak Ministerstwo Zdrowia zezwala hurtowniom farmaceutycznym nie stosować jednego z przepisów ustawy. Dzięki temu wywóz leków z Polski jest dla hurtowni stał się o wiele bardziej opłacalny niż dostarczanie ich do polskich aptek.

Kontrolerzy NIK-u po wielomiesięcznej kontroli potwierdzają, że pisma byłego szefa departamentu polityki lekowej i jego zastępców przyczyniły się do niekontrolowanego wywozu leków z Polski. Chodziło o to, że zezwalali na pomijanie sztywnych marż przy sprzedaży leków za granicę. To znowu spowodowało, że wielu specyfików brakowało dla pacjentów w Polsce, bo bardziej opłacało się je wywozić .

Fragment komunikatu Izby, który publikujemy nie zostawia wątpliwości, jakie jest stanowisko NIK w tej sprawie. "Stanowisko Ministerstwa Zdrowia o braku obowiązku stosowania w obrocie produktami leczniczymi z zagranicą marż i cen urzędowych, określonych w ustawie refundacyjnej mogło sprzyjać niekontrolowanemu wywozowi leków refundowanych poza granice Polski" - czytamy.

NIK wytyka brak regulacji prawnych lub ich niejednoznaczność. A także niejednolitość postępowania Wojewódzkich Inspektorów Farmaceutycznych.

Braki kadrowe

Raport, do którego dotarło TOK FM, opisuje wiele obszarów nadzoru nad rynkiem farmaceutycznym. Wszędzie kontrolerzy dostrzegli niedociągnięcia.

Podkreślają, że rynku wartego wiele miliardów złotych nie ma kto sprawdzać . W Inspekcji Farmaceutycznej pracuje zbyt mało osób, a nawet jak pojawia się wolny etat, to nie ma chętnych - zarobki są zbyt niskie.

"Alarmująca sytuacja wystąpiła w Inspektoratach w Szczecinie oraz Gorzowie Wlkp., w których na koniec 2015 r. stan zatrudnienia inspektorów farmaceutycznych zmniejszył się do trzech osób, a liczba placówek nadzorowanych przez jednego inspektora wynosiła odpowiednio 250 i 158" - czytamy w raporcie.

Przy takim stanie zatrudnienia, dziurawym prawie, niejasnych interpretacjach nadzór nad aptekami i hurtowniami był nieskuteczny. To prowadziło do niekontrolowanego wywozu leków i problemów z dostępnością dla polskich pacjentów. To oczywiście dość jednoznacznie określono w raporcie:

"Nieskuteczne było przeciwdziałanie nielegalnym praktykom uczestników rynku farmaceutycznego w zakresie niekontrolowanego wywozu za granicę leków refundowanych, głównie ratujących zdrowie i życie pacjenta (m.in. insulin, leków przeciwastmatycznych, przeciwzakrzepowych i onkologicznych) w ramach tzw. odwróconego łańcucha dystrybucji."

Resort wie, ale... to nie jest w ich kompetencjach

NIK wziął pod lupę także inne doniesienia TOK FM. Chodziło o nowe w ubiegłym roku zjawisko, nielegalnego handlu lekami przez podmioty lecznicze, głównie przychodnie.

Okazuje się, że mimo iż resort zdrowia wiedział o sprawie nie podjął kontroli twierdząc, że nie jest odpowiednim podmiotem do tego typu działań.

Oto fragment stanowiska Izby: Główny Inspektor Farmaceutyczny informował Ministerstwo Zdrowia o tym zjawisku i wskazywał jednocześnie na konieczność objęcia kontrolą podmiotów prowadzących działalność leczniczą celem ustalenia ich rzeczywistego zapotrzebowania na leki w odniesieniu do zamówień składanych w aptekach. Minister Zdrowia nie skorzystał jednak ze swoich uprawnień, wskazując na kompetencje organów rejestrowych, czyli wojewodów - piszą inspektorzy NIK.

Efektem tego zjawiska były opisywane przez nas wielomilionowe i nielegalne transakcje deficytowych leków za które nikt nie ponosi odpowiedzialności .

Co warto podkreślić nawet wykrycie i udokumentowanie działania niezgodnego z prawem nic nie dało.

Jak ustalili kontrolerzy NIK zdarzały się sytuacje, w których Inspekcja Farmaceutyczna nie potrafiła zareagować na łamanie procedur i nie występowała o ukaranie jednostek łamiących prawo.

Prokuratura umarza

Z raportu wynika, że nie popisały się także prokuratury. W 40 sprawach zgłoszonych do organów ścigania zdecydowana większość zakończyła się umorzeniem. Izba Farmaceutyczna mimo formalnych wniosków nie otrzymywała do wglądu informacji o czynnościach podejmowanych przez śledczych. Tylko postanowienia o umorzeniu dochodzenia.

Zobacz wideo

Afera lekowa

DOSTĘP PREMIUM