Łukasiewicz: Terroryści dzisiaj częściej trzymają w rękach Play Station niż Koran [POSŁUCHAJ]
Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nasBracia Khalid i Brahim El Bakraoui to domniemani zamachowcy samobójcy, którzy we wtorek zdetonowali ładunki wybuchowe w hali odlotów lotniska w Brukseli. Według mediów bracia El Bakraoui mieszkali w Brukseli i byli znani policji jako przestępcy, ale nie z powodu zaangażowania w działalność terrorystyczną. W ostatnich latach obaj odsiadywali wyroki.
Co jeszcze można powiedzieć zamachowcach? - Nic ciekawego, to dość nieprzyjemne indywidua - mówił w TOK FM Piotr Łukasiewicz, były ambasador RP w Kabulu. - Ignoranci religijni, prostacy i kryminaliści . Co dobrego można powiedzieć o sytuacji? Służby są coraz skuteczniejsze, bo łapią ich żywych (chodzi o zatrzymania z ub. tygodnia - red.), to pokazuje, że świadomość operacyjna służb w zagrożonych krajów wzrasta - komentował w Światopodglądzie.
- To pokolenie współczesnych dżihadystów jest inne niż to, które obserwowaliśmy w jaskiniach Afganistanu. Bin Laden miał jakiś plan. Teraz dżihadysta siedzi raczej z Play Station w ręku niż z Koranem. To są wyrzutki, zagubieni ludzie, ale nie można się nad nimi użalać. Ale oni nie walczą z czymś, to raczej moda, szukanie sensu swojej egzystencji - komentował w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz.
- Europa nie upadnie od terroryzmu, od kilku zwariowanych, sfrustrowanych młodzieńców, którzy są zasłuchani w pop-dżihad. Europa upadnie od napięć, które powoduje ich marginalne działanie - stwierdził Łukasiewicz
- Ważne, żeby politycy nie straszyli nas wyimaginowanymi zagrożeniami, ale prowadzili pracę prewencyjną, pozwalającą na to, żeby ludzie mieli poczucie bezpieczeństwa. Poprawność polityczna - która stała się w ostatnich dniach "chłopcem do bicia - to nic innego jak kultura i szacunek do innych ludzi, nie multi-kulti, którymi szafują nasi politycy. Wobec terrorysty nie ma grzeczności - stwierdził.
Ekspert zwracał uwagę, że osiedla imigranckie z których pochodzą terroryści są zamieszkane przez ludzi którzy nie emigrowali w ostatnich latach, a w latach 50. czy 70. To są synowie tych, którzy z rynku pracy zostali wypchnięci. I tak jest do teraz, bo ich szanse na zdobycie pracy są o wiele niższe.
-
Oto zwycięzca Marszu Miliona Serc. "Nie jest dziadersem jak Tusk czy Kaczyński"
-
Co dalej ze stopami procentowymi? "Reakcja złotego może być makabryczna"
-
Małgorzata Daniszewska nie żyje. Wdowa po Jerzym Urbanie miała 68 lat
-
Mieszkańcy Bydgoszczy mają dość "autobusów widmo". Prezydentowi też puszczają nerwy
-
"Ktoś prezesa okłamuje, żeby się cieszył". Lubnauer o głośnych słowach Kaczyńskiego o marszu
- Co z wakacjami kredytowymi po wyborach? Debata osób kandydujących do parlamentu
- Nowe wątki afery wizowej. "Tak skopanej operacji jeszcze nie widziałem"
- Nowy sondaż po Marszu Miliona Serc. Kaczyński może czuć na plecach oddech Tuska
- Pożar w Biebrzańskim Parku Narodowym. Nowe informacje od strażaków
- Chat GPT ma zyskać głos i wzrok, czyli nowości AI. I ważny proces o "przyszłość internetu"