"Kaczyński jest lepszy w grach o władzę, niż w jej sprawowaniu. Potem się okazuje, że jego głowa jest pusta, a kadry słabe"

- To Jarosława nakręca: wziąłem Sejm i Senat, ale prawdziwa władza jest w sądach, które nas blokują. Wziąłem media publiczne, ale prawdziwa władza jest w mediach prywatnych, które przedstawiają fałszywą wizję naszej władzy. Zawsze władza jest kawałek dalej i trzeba ją przejąć - komentował w TOK FM Cezary Michalski z "Krytyki Politycznej".

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas- Jarosław Kaczyński był pierwszym teoretykiem demokracji nieliberalnej - mówił w TOK FM Cezary Michalski. Jego zdaniem przypisywanie tego Orbanowi jest niesłuszne, bo to prezes PiS pierwszy przemyślał i niejednokrotnie wypowiedział tę teorię.

- Społeczeństwo obywatelskie jest niedobre, bo ogranicza władzę i jest tylko siecią starych wpływów, które blokują władzę , reformy samorządowe blokują władzę, ograniczenia liberalne blokują władzę. I trzeba to wszystko znieść, żeby władza była naprawdę władzą i była jedynym reprezentantem woli ludu - nie jakieś samorządy, sądy. I on to teraz realizuje - mówił publicysta w TOK FM.

- Tylko do czego władza jest potrzebna? To jest najsłabszy moment. Kaczyński był lepszy w grach przeciwko innej władzy i zdobywaniu władzy. Przy sprawowaniu władzy okazuje się, że głowa Kaczyńskiego jest pusta, jego kadry są słabe, jego projekty instytucjonalne są żadne. Dlatego zawsze konieczna była rewolucja kadrowa - komentował Michalski.

Jego zdaniem Kaczyński wierzy w ludzi w instytucjach, a nie w zmianę kształtu instytucji. - Zawsze mówił: wziąłem już tę służbę, ale prawdziwa władza jest w tej, której nie wziąłem. Wziąłem Sejm i Senat, ale prawdziwa władza jest w sądach, które nas blokują. Wziąłem media publiczne, ale prawdziwa władza jest w mediach prywatnych, które przedstawiają fałszywą wizję naszej władzy. Zawsze władza jest kawałek dalej i trzeba ją przejąć. To Jarosława nakręca - mówił publicysta.

- Strażnikiem zasady liberalnej demokracji w głowach Polaków jest Unia - zwrócił uwagę Michalski. Co się stało? Przez osiem lat Jarosław Kaczyński i jego media pracowali nad taką zmianą w swoim elektoracie, żeby Unia przestała być kojarzona z bezpieczeństwem, rozwojem, stabilizacją Polski, a zaczęła być kojarzona z zagrożeniem jak kryzys ekonomiczny czy imigracyjny - stwierdził publicysta "Krytyki Politycznej".

DOSTĘP PREMIUM