Głoduje w proteście przeciw polityce rządu: To, co robi PiS, to droga do dyktatury Kaczyńskiego

- To nie tylko zło polityczne w wykonaniu PiS-u, ale coś, co doprowadzi ten kraj do rzeczywistej ruiny pod każdym względem - społecznym, ekonomicznym czy militarnym - mówi Andrzej Miszk, który od ponad trzech tygodni głoduje przed KPRM w proteście przeciw polityce PiS.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas To pierwsza polityczna głodówka w Polsce od 1988 roku. Andrzej Miszk, były jezuita, diakon i działacz społeczny, głoduje od 17 marca pod siedzibą KPRM w proteście przeciw polityce PiS.

Jest pod kontrolą lekarzy - codziennie odwiedza go internista, co parę dni specjalista, przechodzi też badania. Jego kondycja zdrowotna jest, jak sam twierdzi, dobra: - Jak na te warunki uliczne, jest to pełna kontrola lekarska - mówił dziś w "Poranku Radia TOK FM", w 23. dniu swojego protestu.

Miszk w latach 80. działał w Solidarności na Pomorzu, po roku 1989 nie udzielał się politycznie - zajął się działalnością w Kościele. - Kiedy PiS przejął całą władzę i zaczął dokonywać tego konstytucyjnego zamachu stanu, jak miliony polskich obywateli poczułem się zaniepokojony i jak setki tysięcy z nich wyszedłem protestować. Byłem jednym z założycieli KOD, pierwszym koordynatorem krajowym i szefem na Mazowszu. Od dwóch miesięcy jestem jednym z koordynatorów KOD-Ponad Podziałami, odłamu KOD-u - mówi.

Miszk, były jezuita, poprał księdza Tadeusza Isakowicza-Zalewskiego w jego dążeniach do lustracji polskiego Kościoła: - Podczas rządów PiS w latach 2005-2007 studiowałam teologię z Dublinie i nie byłem na bieżąco z polityką. Nawet nie wiedziałem, przyjeżdżając z Dublina, że ten wątek lustracyjny jest tak ważny. Nigdy nie byłem propisowski w całokształcie. Uważałem natomiast zawsze, że kwestia dobrej lustracji w Polsce to priorytet. Nie udało się to, ale dla mnie jako jezuity kwestia lustracji w moim zakonie i wśród biskupów była kwestią priorytetową.

Miszk: To droga do dyktatury Kaczyńskiego

Dlaczego zatem nie współpracował z PiS-em, dla którego lustracja była jednym z filarów programu? - Proponowano mi ze strony środowisk pisowskich po moim wsparciu Isakowicza - po którym zostałem wyrzucony z zakonu - współpracę w IPN-ie. Ale nie interesowała mnie polityka - wyjaśnia Miszk.

Dlaczego dziś głoduje? - To, co robi teraz PiS, to droga do dyktatury personalnej Jarosława Kaczyńskiego. To zaprzepaszczenie całego dorobku Polski demokratycznej. To zaprzepaszczenia całego dorobku opozycji i ruchu Solidarności z lat 80. To robienie z Polski PRL-bis, na co mojej zgody nie ma. Oni chcą nas wyprowadzić z UE. Doprowadzili do największych podziałów społecznych i nakręcenia się spirali nienawiści pomiędzy grupami społecznymi. Z Kościoła katolickiego zrobili karykaturę, rodzaj sekty religijnej - coś zupełnie niewiarygodnego. To pełna instrumentalizacja Kościoła i katolicyzmu, co bardzo mnie boli jako katolika. To co robią, ignorując opozycję i 80 proc. społeczeństwa, to to samo, co robili komuniści w PRL-u i co znam z własnej młodości - ocenia Miszk.

"To doprowadzi ten kraj do ruiny"

Jak mówi, skutki będą opłakane: - To nie tylko zło polityczne w wykonaniu PiS-u, ale coś, co doprowadzi ten kraj do rzeczywistej ruiny pod każdym względem - społecznym, ekonomicznym czy militarnym. Tego jestem pewien. większość tego społeczeństwa ma takie przypuszczenia i demokratyczny świat też jest zaniepokojony tym, co PiS robi z polską demokracją

Jak mówi, będzie głodował do czasu, aż PiS zareaguje na jego dwie prośby. Pierwsza - do premier Beaty Szydło - o publikację ostatniego wyroku Trybunału Konstytucyjnego. - Tak, by przywrócić funkcjonowanie konstytucji w Polsce. I druga moja prośba dotyczy stworzenia wiarygodnej inicjatywy - czegoś w rodzaju okrągłego stołu - sił parlamentarnych, jak i pozaparlamentarnych, np. KOD-u, Razem, przedstawicieli UE, Kościoła. Wtedy mogę zakończyć swój protest - dodał.

Jak przyznał, ani premier Szydło, ani nikt z KPRM do tej pory nie zareagował: - Ale wysłannikami rządu do głodującego obywatela są policjanci coraz bardziej masowo i nachalnie ingerujący tu w moje życie. Co godzinę pytają, czy żyję, czy czegoś mi nie potrzeba - wiem, że robię to z troską. Natomiast od dwóch dni zaczynają mnie budzić co godzinę w środku nocy. Budzenie człowieka co godzinę w nocy jest uporczywym nękaniem. Jeśli ja się nie wyśpię w nocy, jeszcze bardziej tracę siły - tutaj nie można spać w dzień. To jest ta odpowiedź rządu. Oni się strasznie boją, żeby mi się coś nie stało, ale ten swój lęk realizują w sposób, który jeszcze bardziej mnie osłabia.

Głodówka, to już ten czas. Protest pod kancelarią premier Beaty Szydło

DOSTĘP PREMIUM