Kamiński: Państwo kapituluje przed radykalizmem. Mnie to oburza

Michał Kamiński komentował sobotnie marsze ONR w Białymstoku oraz otoczkę wokół nich. - Nie jest normalne, że radykałowie mogą dyktować w dużym mieście, kto może chodzić po ulicach, a kto nie - mówił w TOK FM.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas - Mnie nie oburza to, że ludzie o radykalnych przekonaniach protestują. Tak jest w każdym kraju. Tego typu dewiacje demokracji się zdarzają. Problem jest, jeżeli władze akademickie w uzasadnionej trosce o bezpieczeństwo studentów mówią im: nie wychodźcie na ulicę - komentował w Poranku Radia TOK FM Michał Kamiński głośny list do studentów-cudzoziemców, który wysłała białostocka uczelnia. - To nie jest Polska w której wielu z nas się czuje dobrze - dodał. -

Jeżeli oni (studenci z zagranicy - red.) mają się czuć niebezpiecznie, to znaczy, że państwo kapituluje przed radykalizmem. Nie jest normalne, że radykałowie mogą dyktować w dużym mieście, kto może chodzić po ulicach, a kto nie - stwierdził.

W sobotę narodowcy z Białegostoku obchodzili 82. rocznicę istnienia swojej organizacji - ulicami miasta przeszedł marsz, potem odbyła się msza święta podczas której ksiądz Międlar, sympatyzujący z tym środowiskiem, wygłosił płomienne kazanie o konieczności chemioterapii w leczeniu raka. Za te słowa dostał od swojego zgromadzenia zakaz wypowiadania się.

DOSTĘP PREMIUM