Wiceminister Czabański wyznaje: Rząd naprawdę nie wtrąca się w media

- Nie upłynęło pół roku i jest duży projekt ustawy medialnej, która ratuje media publiczne przez bankructwem - stwierdził w Poranku TOK FM wiceminister kultury, Krzysztof Czabański. Nazywany ?twarzą dobrej zmiany w mediach publicznych? próbował przekonać słuchaczy, że dzięki nowej ustawie medialnej rząd przestanie wtrącać się w media.

Zgodnie z założeniami tzw. dużej ustawy medialnej, wspólną "radą nadzorczą" nowych mediów publicznych będzie Rada Mediów Narodowych powoływana na 6 lat [po dwóch członków powoływać mają Sejm, Senat i prezydent - red.], jej szef może przestać nią kierować, wyłącznie gdy złoży rezygnację.

To niektóre założenia projektu ustawy o mediach narodowych, nad którym pracował zespół [m.in. Jarosław Sellin, Elżbieta Kruk, Joanna Lichocka - red.] pod kierownictwem wiceministra kultury i pełnomocnika rządu ds. reformy mediów Krzysztofa Czabańskiego.

Wiceminister kultury, który był dziś gościem Jacka Żakowskiego, przekonywał, że dzięki tym zmianom pakiet ustaw gwarantuje pełną niezależność mediów publicznych.

- Dziennikarze i szefowie redakcji decydują o przekazie, a rząd naprawdę nie wtrąca się w media - mówił Czabański.

Zobacz też: Czabański bezczelnie kłamie. To, co się dzieje w mediach publicznych, to czystki

Mimo tych zapewnień, projekt dużej ustawy medialnej autorstwa PiS zgodnie krytykuje opozycja.

Zdaniem PO ustawa doprowadzi do dalszych spadków oglądalności TVP, a matematyczny podział członków Rady mediów Narodowych spowoduje, że opozycja nie będzie miała swojego kandydata w Senacie.

Według klubu Kukiz'15, PiS nie wysłuchał środowisk twórczych, a to wielki błąd.

DOSTĘP PREMIUM