KOD żali się: 3 maja byliśmy blokowani przez "umundurowaną młodzież" stojącą w szpalerze. "To był szok". Skarżą się do wojewody

Lubelski KOD wystosował list otwarty do wojewody. Jak piszą 3 maja podczas rocznicowych uroczystości grupa młodych ludzi w mundurach próbowała uniemożliwić im dołączenie do przemarszu.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas - "Każdy z nas ma prawo czcić dzień 3 Maja w sposób, jaki dla niego jest najbardziej godny i ukazujący poszanowanie dla tego wydarzenia. Nikt nie ma prawa zakazywać ani też w jakikolwiek sposób utrudniać nikomu brania udziału w uroczystościach upamiętniających tę doniosłą rocznicę i ten przełomowy czas dla naszego Państwa. To nasze niezbywalne prawo" - piszą KOD-owcy.

"To był szpaler młodych ludzi, trzymali się pod pachy"

Bożena Wasilewska jest sympatyczką KOD . Była 3 maja pod lubelską katedrą, spod której miał ruszyć przemarsz. Podkreśla, że razem z nią była grupa dwudziestu kilku osób, w tym rodziny z dziećmi. Mieli flagi, polskie i europejskie oraz plakietki KOD. - Zobaczyłam grupę młodych ludzi w mundurach i brązowych beretach. Pomyślałam, że to może jakaś szkoła wojskowa - opowiada.

Była mocno zaskoczona, gdy ta właśnie grupa - przy Bramie Trynitarskiej, przed katedrą, zatarasowała im drogę. - To byli bardzo młodzi ludzie, w tym dziewczyny. Wzięli się pod pachy i zatorowali nam drogę. To był dla mnie szok - mówi pani Bożena.

Jak dodaje, KOD-owcy próbowali z młodzieżą rozmawiać, pytać, dlaczego nie mogą przejść. - Nikt z nich się nie odzywał, nie patrzyli nam w oczy - mówi inna z osób z Komitetu Obrony Demokracji.

Straż Miejska dostała sygnał

Jacek Kosicki, też sympatyk KOD jest postawnym mężczyzną. Jak mówi, udało mu się najszybciej przebić przez szpaler, podbiegł do strażnika miejskiego z prośbą o interwencję. Straż Miejska potwierdza, że takie zgłoszenie dostała, ale gdy strażnicy pojawili się na miejscu, szpaleru i blokady już nie było. KOD-owcom udało się ostatecznie przejść.

- To zdarzenie było bardzo przykre, bo większość osób, która stała pod Bramą Trynitarską, to byli starsi ludzie. A ta młodzież chyba trochę nieświadomie postąpiła. Ci młodzi ludzie zostali wmanipulowani przez dorosłych w takie a nie inne zachowanie. Bo to nie było zachowanie patriotyczne - dodaje pan Jacek. - Przecież domagaliśmy się swoich praw, czyli przejścia drogą publiczną, dostępną dla każdego - słyszymy. Barbara Winiarczyk z KOD zwraca uwagę na coś jeszcze. - Rzucała się w oczy ta zimna maska tych młodych ludzi, spuszczone oczy. Chęć braku kontaktu i potraktowanie nas jak wrogów - mówi.

Zdjęcie pokazujące, jak to wyglądało udało się zrobić fotoreporterowi "Dziennika Wschodniego">>

Co na to wojewoda?

Wojewoda jest na urlopie, ale ustami swojego rzecznika Radosława Brzózki przekazał nam, że nic nie wie o zajściu, które jest opisane w liście otwartym.

- Z całą pewnością wszyscy mamy prawo uczestniczyć w święcie z okazji uchwalenia Konstytucji 3 maja. Mamy również prawo w tym dniu organizować różne inicjatywy, w tym obywatelskie, które będą naszą formą uczczenia tej drugiej na świecie, a pierwszej w Europie konstytucji - mówi Brzózka.

Kim była młodzież tworząca szpaler?

" Grupa młodzieży z TG Sokół pod przewodnictwem pana Stańko zablokowała przejście, w sposób niedopuszczalny uzurpując sobie prawo do decydowania , kto do uroczystości może dołączyć i świętować w sposób określony przez Wojewodę Lubelskiego "- piszą KOD-owcy.

"Robili przejście dla kompani honorowej"

Młodzież, która utworzyła szpaler, to rzeczywiście członkowie Towarzystwa "Sokół" z Lublina. Prezes towarzystwa, Tomasz Stańko w listopadzie 2015 roku został odznaczony przez prezydenta Andrzeja Dudę. Jak można przeczytać na stronie prezydent .pl - Stańko jest organizatorem imprez o charakterze patriotyczno - proobronnym w tym rajdów, obozów czy ćwiczeń strzelania. Od czterech lat kieruje rozbudową Polowej Drużyny Sokoła, która obecnie liczy na Lubelszczyźnie około 200 osób. Drużyna ta prowadzi profesjonalne szkolenia wojskowe młodzieży starszej.

Udało nam się porozmawiać z Tomaszem Stańko. Powiedział, że nikt nikomu drogi nie torował. Młodzież miała za zadanie zrobić miejsce dla kompanii honorowej wojska i stąd szpaler. - Nie było żadnych próśb, żadnych rozmów z nikim, żeby zatrzymać KOD - zapewnia Stańko.

DOSTĘP PREMIUM