Narodowy Program Zwalczania Chorób Nowotworowych do poprawki. Bo mało skuteczny

Profilaktyka raka szyjki macicy i raka piersi wymaga zmian. Fundacja "MY Pacjenci" przygotowała społeczny audyt 10-letniego Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych. Wnioski nie napawają optymizmem. Ministerstwo Zdrowia odpowiada, że pracuje nad zmianami, by zwiększyć efektywność programu.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas Z audytu, przeprowadzonego przez fundację "MY Pacjenci", we współpracy m.in. z ekspertami i Polskim Towarzystwem Programów Zdrowotnych wynika, że mimo Narodowego Programu na badania wciąż zgłasza się bardzo niewiele Polek. Mimo radiowych i telewizyjnych spotów namawiających do zrobienia mammografii czy imiennych, wysyłanych do domów zaproszeń na badania cytologiczne. - Po 10 latach realizacji programów profilaktycznych w innych krajach widać skuteczność - maleje zapadalność, zmniejsza się umieralność i kobiety żyją dłużej. U nas tego nie widać - mówi Ewa Borek, prezes fundacji "MY Pacjenci".

By było efektywnie, na badania musi się zgłaszać 70 procent kobiet. Minimum

W audycie można przeczytać m.in., że nikt na bieżąco nie sprawdza skuteczności programu i nie wyciąga wniosków. "Programy profilaktyki i wczesnego wykrywania nowotworów nie będą skuteczne, jeśli zgłaszalność będzie niższa niż 70 procent" - piszą autorzy raportu. Sugerują, by stworzyć profesjonalny system informatyczny, który rejestrowałby mammografię czy cytologię nie tylko z placówek NFZ, ale też gabinetów prywatnych. Bo dziś tego brakuje.

Cytologia w ramach badań pracowniczych?

Z wniosków z audytu wynika, że przydałoby się wprowadzenie badań profilaktycznych do pakietu badań pracowniczych jako elementu medycyny pracy. Ten pomysł popiera ginekolog-onkolog, prof. Jan Kotarski. Jak mówi, zna argumenty feministek, że nie można zmuszać kobiet do badań. - Ale uważam, że demokracja nadmierna to jest anarchia. I tutaj mamy tego przykład. Wprowadzenie cytologii do badań pracowniczych na pewno przyniosłoby efekty - mówi profesor.

Ministerstwo Zdrowia - jak wynika z odpowiedzi, którą dostaliśmy - nie planuje jednak takich zmian.

Nie idą na badania, bo? Obawy powinny być rozwiane

Kolejna rzecz, na którą zwrócili uwagę autorzy społecznego raportu, to zaproszenia na badania profilaktyczne, wrzucane do skrzynek na listy. - Z danych wynika, że zgłaszalność kobiet oscyluje na poziomie 34 procent w skali kraju. Oczywiście, są województwa, gdzie jest większa - mówi Izabella Dessoulavy-Gładysz, specjalista Public Relations w fundacji "MY Pacjenci".

Jak dodaje, zapytano kobiety, co myślą o imiennych zaproszeniach. Z odpowiedzi wynika, że brakuje w nich pewnych treści - choćby wyjaśnienia, czy badanie jest bolesne. - Kobiety twierdzą, że forma listu jest dla nich akceptowalna, ale list nie odpowiadał na ich obawy i strach związany z badaniem cytologicznym. Takie obawy to m.in. wstyd (30%) czy obawa przed bólem (27%) - wyjaśnia I. Dessoulavy-Gładysz.

Zmiany, zmiany, zmiany. W działach edukacyjno-informacyjnych

Ministerstwo Zdrowia pracuje nad zmianami dotyczącymi działań edukacyjno-informacyjnych. Przede wszystkim w nowej odsłonie Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych (lata 2016-2024) za te działania ma odpowiadać sam resort i jego Biuro Prasy i Promocji, a nie - jak dotychczas - przychodnie czy szpitale jako realizatorzy programu.

Po drugie, przewidziane jest przeprowadzenie badań społecznych, na podstawie których opracowane zostaną działania, które trzeba podjąć, by zwiększyć zgłaszalność na badania. "Po przeprowadzeniu badań realizatorzy programu podejmą decyzję, do jakich grup docelowych należy przede wszystkim skierować przekaz i wyznaczą najefektywniejsze kanały komunikacji w tym zakresie" - napisała nam Milena Kruszewska, rzecznik ministra zdrowia.

Kobiety: wysyłajcie nam SMS z przypomnieniem o badaniu

Z audytu fundacji wynika np., że kobietom brakuje nowoczesnych form komunikacji. Chciałyby dostawać przypomnienie o badaniach na swoją skrzynkę mailową czy SMS-em na swój telefon komórkowy. Taka praktyka to dziś codzienność w prywatnych gabinetach czy przychodniach.

Ale najważniejsza jest samoświadomość kobiet

Zdaniem prof. Jana Kotarskiego, do dużej części kobiet na razie nie udało się trafić. - Wydaje się, że po 10 latach obowiązywania programu, akcji edukacyjnej i informacyjnej, świadomość kobiet wciąż nie jest zmieniona. Akcja niestety miała ograniczony oddźwięk - mówi ginekolog-onkolog. Jako przykład podaje fakt, że wydaje się, iż nie trafiono do kobiet - nauczycielek.

- Wiele kobiet, które pochodzą z małych miejscowości, w trudnej sytuacji finansowej systematycznie robi badania. Natomiast te pacjentki, które zgłaszały się do nas z zaawansowanym rakiem szyjki macicy, czyli z tym, co powinno zniknąć przy skutecznym badaniu profilaktycznym, to w dużym odsetku były właśnie nauczycielki - mówi profesor. Jak dodaje, lekarze wystąpili nawet do Ministerstwa Zdrowia z apelem o stworzenie specjalnego programu edukacyjnego dla nauczycieli, jak uczyć młodzież troski o swoje zdrowie. - Bo jeśli nauczyciele sami nie dbają o siebie, to czego mogą nauczyć nasze dzieci? - mówi profesor.

DOSTĘP PREMIUM