Dwa razy tyle wniosków o status uchodźcy, co przed rokiem. Wielu Czeczenów, ale i tak najciekawsze dane o Syryjczykach

Duży wzrost liczby Czeczenów na granicy wschodniej. Jadą głównie pociągami przez przejście w Terespolu i w większości - na przejściu granicznym - składają wniosek o status uchodźcy. Do końca maja takich wniosków było prawie półtora tysiąca. To dwa razy tyle, co przed rokiem. Wniosków byłoby zapewne jeszcze więcej, tyle, że z sygnałów, które trafiają do organizacji pozarządowych wynika, że nie wszystkie są przyjmowane.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nasNikt nie potrafi w sposób kategoryczny odpowiedzieć, skąd ta fala Czeczenów akurat teraz. Liczby pokazują jednak, że jest ich zdecydowanie więcej niż wcześniej. Przedstawiciele straży granicznej przypuszczają, że być może w Czeczenii rozeszła się wieść o kryzysie migracyjnym w Europie i o tym, że w związku z kryzysem mogą zostać zamknięte granice. - Boją się, że jak teraz nie wjadą, to potem to w ogóle nie będzie wchodziło w grę - mówią pogranicznicy. W Polsce są inicjatywy dotyczące wzmocnienia granic - choćby apel reprezentantów kilkunastu organizacji, którzy zwrócili się do szefa MSWiA o budowę płotu chroniącego kraj przed falą migrantów.

Wiele wniosków o status uchodźcy

Z danych Urzędu do spraw Cudzoziemców wynika, że od stycznia do maja 2015 roku wniosków o nadanie statusu uchodźcy było 658 dla 1641 osób. W tym roku, w analogicznym okresie, mamy 1396 wniosków dla 3763 osób. Wzrost jest więc znaczący, widać to i na granicy, i w ośrodkach dla cudzoziemców.

Czeczeni jadący do Polski pociągiem, zanim złożą wniosek o status uchodźcy, czekają w specjalnych pokojach na dworcu w Terespolu. Procedura trwa nawet kilka godzin, dlatego na miejscu są m.in. łóżka czy kuchenka do podgrzania posiłku. Po pobraniu odcisków palców, rozmowie z pogranicznikiem, wypełnieniu odpowiedniego druku i zrobieniu zdjęć, dostają dokumenty, z którymi udają się do ośrodka recepcyjnego (wstępnego). Muszą do niego dojechać sami, część cudzoziemców bierze taksówkę (kilkadziesiąt kilometrów). W ośrodku recepcyjnym są z reguły tylko kilka dni, po czym są kierowani do ośrodków stałych, które znajdują się w całej Polsce. I tam czekają na rozpatrzenie ich wniosków o nadanie statusu uchodźcy. - Znakomita większość wniosków, czyli około 80 proc., jest umarzana ze względu na to, że cudzoziemcy opuszczają Polskę. Nie docierają do ośrodków, nie są zainteresowani kontynuowaniem tej procedury w naszym kraju. Wniosek nie jest więc dalej rozpatrywany - mówi Jakub Dudziak, rzecznik Urzędu do Spraw Cudzoziemców.

Część wniosków o status uchodźcy nie jest przyjmowana? "Wbrew prawu"

Wniosków jest w tej chwili wyjątkowo dużo, ale zapewne byłoby ich jeszcze więcej. Bowiem, jak twierdzą cudzoziemcy, część z nich w ogóle nie jest przyjmowana przez straż graniczną. Bo pogranicznicy uznają, że jak ktoś ma np. rodzinę w Niemczech, to może z Polski uciec, a złożenie wniosku ma być jedynie jednym z ogniw drogi do wolności. I zamykają drogę do złożenia wniosku.

Sygnały o tym, że jest wśród pograniczników taka, niezgodna z prawem, praktyka trafiają m.in. do Biura Wysokiego Komisarza NZ do spraw Uchodźców (UNHCR) - Jeżeli osoba pojawia się na granicy i prosi o nadanie statusu uchodźcy, to taki wniosek powinien zostać przyjęty. Natomiast w ostatnim czasie odbieramy dosyć dużo telefonów od cudzoziemców, że napotykają trudności w złożeniu tych wniosków - mówi Maria Pamuła z UNHCR. Przyznaje, że sprawy są trudne, bo to słowo przeciwko słowu.

O tym, że jest problem z przyjmowaniem wniosków świadczy też ostatni raport Fundacji Panoptykon.

"Azyl" wypowiedziane po polsku to za mało

"Funkcjonariusze stosują zatwierdzony przez zastępcę Komendanta Głównego SG algorytm, który ma im pomóc w zrozumieniu intencji cudzoziemca. Przedstawiciele KGSG potwierdzili, że nie każda osoba, która na granicy wymówi słowo "azyl" lub "status uchodźcy", jest automatycznie przepuszczana i ma możliwość złożenia wniosku(...) . Funkcjonariusze SG dokonują zatem wstępnej oceny tego, czy mają do czynienia z faktycznym uchodźcą, czy też z osobą, która próbuje nadużyć postępowania o ochronę. Zdaniem organizacji pomocowych obserwujących sytuację na przejściach granicznych ocena dokonywana przez funkcjonariuszy SG stanowi de facto procedurę kontrolną, realizowaną bez wyraźnej podstawy prawnej i bez przejrzystych (z punktu widzenia cudzoziemców) kryteriów" - to fragment raportu. Straż graniczna jest bowiem od przyjmowania wniosków, a nie od ich weryfikacji - tym zajmuje się Urząd do Spraw Cudzoziemców.

Co z uchodźcami z Syrii?

Do Polski nie dotarły natomiast żadne nowe wnioski o relokację uchodźców z Syrii i Erytrei, w ramach wcześniej zawartej umowy. Dwa poprzednie wnioski - z Grecji i Włoch - o przyjęcie 100 osób nie uzyskały aprobaty, bo polskie służby uznały, że uchodźcy mogliby zagrażać bezpieczeństwu Polski. Jak mówi mi Jakub Dudziak, rzecznik Urzędu do Spraw Cudzoziemców, żadna z tych osób nie przeszła odpowiedniej procedury. - Jest to procedura weryfikująca pod względem bezpieczeństwa, za którą są odpowiedzialne odpowiednie polskie służby takie jak Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Straż Graniczna czy policja. W ramach tej procedury z reguły jest też prowadzony wywiad z takim cudzoziemcem - mówi Dudziak.

W tym momencie żaden nowy wniosek o przyjęcie innych osób nie wpłynął, ale Polska jest w stałym kontakcie z Włochami i Grekami. - Funkcjonariusze Straży Granicznej, jak też nasi eksperci z Urzędu do Spraw Cudzoziemców są tam na miejscu i pomagają w Grecji, we Włoszech, miejscowym służbom w przeprowadzaniu uchodźczych procedur - mówi Jakub Dudziak.

Od początku lutego do Włoch i do Grecji wyjechało 25 pracowników Urzędu do Spraw Cudzoziemców, a w najbliższym czasie ma wyjechać kolejnych siedmiu.

Zobacz też: "NieObcy. 21 opowieści, żeby się nie bać. Polscy pisarze dla uchodźców" >>

Zobacz wideo

DOSTĘP PREMIUM