Szkoła inna niż wszystkie. Połowa dzieci to cudzoziemcy

Jest w Polsce szkoła, w której połowa dzieci to dzieci obcokrajowców, mieszkających w ośrodku dla cudzoziemców i ubiegających się o nadanie statusu uchodźcy. Mowa o szkole w Berezówce koło Białej Podlaskiej na Lubelszczyźnie. Uczęszcza do niej blisko 80 uczniów. Duża część z nich, gdy zaczyna naukę, w ogóle nie mówi po polsku.

Jest tu szkoła, do której oprócz polskich dzieci, chodzą też dzieci cudzoziemców. Są to głównie mali Czeczeni, ale zdarzają się też Gruzini czy obywatele Tadżykistanu, w zależności od tego, kto aktualnie mieszka w pobliskim ośrodku dla cudzoziemców.

Hidżab w szkole? "Nikomu nie przeszkadza"

Szkoła jest wielokulturowa, na korytarzu wisi mapa, na której każde dziecko może zaznaczyć miejsce, z którego pochodzi. W szkole są dzieci różnych wyznań, w tym islamu. Niektóre dziewczynki chodzą w hidżabach, czyli w noszonych przez muzułmanki chustach okrywających ich głowę. - Ale nikomu to nie przeszkadza. Nawet mieliśmy takie spotkanie, gdy był dzień otwarty w ośrodku dla cudzoziemców, że mogliśmy my jako nauczycielki i mamy polskich dzieci przymierzyć te hidżaby. Pokazano nam, jak się je zakłada, mogłyśmy zobaczyć siebie w takich chustach - mówi Beata Sobolewska, nauczycielka języka angielskiego.

Bywa ciężko, gdy uczeń nie mówi po polsku, ale...

Nauczyciele przyznają, że na początku, gdy trafia do nich nowe dziecko, które nie mówi i nie rozumie po polsku, bywa ciężko. Wtedy można się porozumieć albo po rosyjsku, albo na migi, albo za pomocą obrazków. - Są bardzo pomocne w kontakcie z dziećmi - słyszymy od pedagogów. Podkreślają, że mimo wielu różnic, dzieci wciąż pozostają dziećmi i nieźle się dogadują z polskimi uczniami. - Są nawet przyjaźnie. To widać na lekcjach i w czasie zabawy - mówi Edyta Romać, która ma zajęcia z przedszkolakami (bo taki oddział też tu jest).

12-letni Czeczen i "W pustyni i w puszczy"

Szamir ma 12 lat, nieźle się uczy, przyjechał z rodzicami z Czeczenii. Jest w Polsce już od wielu miesięcy, dlatego dość dobrze mówi polsku. - Na początku było trudno, bo niewiele mogłem zrozumieć, ale dziś jest inaczej. Wszystko rozumiem - mówi chłopiec. Na nasze pytanie, czy przeczytał jakieś lektury po polsku, mówi z dumą, że owszem tak: "Przygody Tomka Sawyera" i "W pustyni i w puszczy". Podkreśla, że ma polskich przyjaciół: Damiana i Pawła z klasy piątej oraz Kubę i Bartka z wyższego rocznika.

Gdy zaczynają rozumieć, kiwają głowami i wtedy jest łatwiej

Dzieci na początku niewiele potrafią, ale szybko się uczą. - Ja mówię po rosyjsku i po angielsku, więc z reguły nie ma problemu. Chyba, że nie znają żadnego z tych języków, to wtedy zaczynamy od nauki literek, od alfabetu, prostych słówek - mówi polonistka, Joanna Ostrowska. Podkreśla, że z programem może pójść dalej wtedy, gdy uczniowie - cudzoziemcy zaczynają ją rozumieć, np. kiwają na potwierdzenie głowami. - Trudne w tej pracy jest to, że mamy polskich uczniów, którym też trzeba poświęcić swój czas i uczniów cudzoziemców, którzy potrafią o wiele mniej - słyszymy. Cudzoziemcy mają też dodatkowe lekcje języka polskiego, by szybciej "pójść do przodu".

Mali Czeczeni? Też lubią berka czy zabawę w chowanego

Adaś ma dopiero 6 lat, też jest z Czeczenii, przyjechał do Polski z rodzicami i z trzema siostrami. Już ładnie mówi po polsku, choć z akcentem, wszystko rozumie. Gdy pokazujemy mu książkę ze zwierzątkami, bez wahania podaje ich nazwy: kot, pies, myszka, motyl, lis. Trochę po rosyjsku, trochę po polsku. Sześć lat ma też Deny, który próbuje już nawet po polsku czytać. Nie wszystko jeszcze wychodzi, ale nauka czyni mistrza. Chłopcy, na pytanie co lubią najbardziej robić, odpowiadają: rysować, bawić się w berka czy w chowanego. Czyli zupełnie tak, jak polskie dzieci.

- Szkoła w Berezówce to wspaniałe miejsce. Dzieci cudzoziemskie doskonale się w niej odnajdują. Mała miejscowość, w cichym zakątku, gdzie mają spokój, zrozumienie nauczycieli. Ostoja spokoju dla nich, czują się tu bezpiecznie, nie boją się tu chodzić, integrują się z polskimi rówieśnikami - mówi Agnieszka Tymoszuk, opiekun cudzoziemców z ośrodka w Horbowie.

Dziewczynka do nauczycielki "Chcesz w mordę?"

Czasami zdarzają się językowe nieporozumienia. Np. wtedy, gdy jedna z dziewczynek podeszła do dyrektor Katarzyny Sobolewskiej i powiedziała "chcesz w mordę". - Zapytałam ją, czy chce mnie bić? A ona od razu, że nie. Po prostu gdzieś to usłyszała, jeszcze nie rozumiała i tak wyszło - mówi ze śmiechem pani dyrektor.

Nie tylko dzieci cudzoziemców poznają język - polscy uczniowie niejako przy okazji uczą się rosyjskiego. - Jak kończymy zajęcia w przedszkolu, mamy wyjść na świeże powietrze, to już od razu polskie dzieci mówią do swoich rówieśników "sabirajem igruszki". Czyli zbieramy zabawki. Pilnują tego - mówi dyrektorka szkoły w Berezówce.

Rodzice też się integrują

Tradycją są wspólne spotkania rodziców - cudzoziemców z rodzicami polskich dzieci. Organizowane jest na przykład Święto Ziemniaka. - To są spotkania integracyjne, pieczemy ciasta. Mamy z Czeczenii przygotowują m.in. bardzo smaczne torty czy chałwę - mówią nauczyciele.

Polskim nauczycielom w szkole w Berezówce pomagają opiekunowie z Czeczenii. To rodzice dzieci, które też tu się uczą. Są w szkole regularnie, pomagają w sytuacjach trudnych, np. językowo. - Pomagają mi m.in. w starszych klasach, gdy muszę coś wytłumaczyć z gramatyki i mam z tym problem - opowiada anglistka.

Najgorzej jest wtedy, gdy dzieci chodzą do szkoły długo, np. rok czy dwa, a nawet więcej. I zapada ostateczna decyzja, że rodzina nie dostaje statusu uchodźcy i musi opuścić nasz kraj. - Wtedy wszystkim jest bardzo smutno, pojawiają się łzy. Pozostaje żal, bo zerwana zostaje nić, która się między nami nawiązała - mówią nauczyciele.

Szkoły w Berezówce miało nie być

Miała być zlikwidowana, a polskie dzieci miały dojeżdżać do innych placówek. Ale nauczyciele założyli stowarzyszenie. Dzięki temu, od 1 września 2012 roku Szkoła Podstawowa prowadzona jest przez Stowarzyszenie "Za Rzeką Krzną", założone przez nauczycieli i społeczność lokalną. Obowiązek szkolny realizują tu uczniowie z miejscowości: Mokrany Nowe i Stare, Malowej Góry, Nowosiółek, Berezówki i Dereczanki oraz uczniowie z Ośrodka dla Cudzoziemców z Kolonii Horbów.

DOSTĘP PREMIUM