Dlaczego Kaczyński nie "spacyfikuje" Macierewicza? "On jest głównym kapłanem religii smoleńskiej, a to najbardziej istotne paliwo napędzające PiS"

- Nie mówię, żeby prezes poświęcił Macierewicza, ale żeby powiedział "Antek, daj se spokój, odpuść". Tyle - powiedział w Poranku Radia TOK FM Tomasz Lis.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas- Na szczycie tego zamieszania merytorycznie, moralnie, politycznie jest sprawa powstania warszawskiego i buntu powstańców przeciwko Macierewiczowi, który jest krytykowany przez kolejnych życzliwych PiS ludzi - ocenił w Poranku Radia TOK FM Jacek Żakowski. - Czy ta rysa, która się teraz pojawia na Macierewiczu, to istotna sprawa czy chwilowe zawirowania? - pytał swoich gości.

- To, co on wyprawia, jest oburzające. To jest oczywiste, nie ma co o tym za długo gadać - mówił Tomasz Lis. Minister obrony chce, aby przy każdej historycznej rocznicy z udziałem asysty wojskowej odczytywać apel smoleński. Także przy obchodach rocznicy powstania warszawskiego. - Oczywiste są straty wizerunkowe dla PiS, które z tego wynikają. Nie wierzę, żeby Kaczyński nie widział oczywistości tych strat, a skoro tak, to instynkt podpowiadałby, że kwestią jednej rozmowy, jednego telefonu byłoby spacyfikowanie Macierewicza - zaznaczył.

"Antek, daj se spokój, odpuść"

- Czy tego sygnału nie ma, bo Jarosław Kaczyński nie chce? A jeśli nie chce, to z jakich względów? Czy tego sygnału nie ma, bo Kaczyński nie może? A jeśli nie może, to z jakich względów? - pytał Lis. - Mamy do czynienia ze zjawiskiem zamkniętego kręgu - ocenił Tomasz Wołek. - Macierewicz jest głównym kapłanem religii smoleńskiej, a ta religia stanowi najbardziej istotne paliwo napędzające PiS i utrzymujące ten elektorat wierzący. Nie sądzę, żeby Kaczyński poświęcił Macierewicza, to jest zbyt cenne - dodał publicysta.

- Nie mówię, żeby poświęcił, ale żeby powiedział "Antek, daj se spokój, odpuść". Tyle - rzucił Lis. Według Żakowskiego, możliwe, że prezes PiS chce, by Macierewicz, "konkurencyjny ośrodek władzy w PiS, się wypalał".

- Zagadkowe, dlaczego to tak długo trwa - przyznał Wiesław Władyka. - To staje się karykaturalne. Nawet ludzie bardzo bliscy PiS mówią, że sobie nie życzą albo nie wyobrażają - mówił o apelu smoleńskim podczas obchodów rocznicy powstania warszawskiego. - Już pomijam Martę Kaczyńską, która w końcu zabrała głos publicznie - dodał.

"Starcie moralne z powstańcami musi się skończyć masakrą"

- Powstańcy, i słusznie, są nietykalni moralnie - zauważył Lis. - Przypomnij sobie wybuczenie Bartoszewskiego, nikt nie jest nietykalny - oponował Wołek. - Na powstańców nie buczano, na jednego z nich - to prawda - przyznał naczelny "Newsweeka". - Starcie moralne kogokolwiek z powstańcami musi się skończyć masakrą, nawet jeśli za tym kimś stoi pieczątka ministerstwa obrony - podkreślił. - Nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego on w to brnie - wyznał Lis.

- Już się okazuje, że ten lub inny spośród zasłużonych powstańców znajduje się w cieniu podejrzenia - mówił Wołek. - IPN szuka, może znajdą się jakieś haki, może ktoś współpracował itd. - zaznaczał. - To są obrzydliwe metody, nie ma świętości. Nie ma - powtórzył dziennikarz.

DOSTĘP PREMIUM