Mały Powstaniec na kiju baseballowym. Kim zdezorientowana: Wszędzie naklejki Polski Walczącej. Ja nie mam. Coś jest ze mną nie tak?

O "majtkach z kotwicą walczącą" mówiła w Poranku Radia TOK FM Renata Kim. - Uczyniło się z tego przedmiot handlu, zysku i zaspokajania niskich pobudek patriotycznych - oceniała publicystka.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas- Coraz częściej znaki Polski Walczącej lub hasła z czasów okupacji umieszczane są wszędzie - zaczął Jan Wróbel. - Majtki z kotwicą walczącą bardzo mnie obchodzą. Podobnie jak majtki, które mają napis "dumny z pochodzenia od urodzenia" - przyznała Renata Kim.

- Bardziej niż majtki przejęła mnie informacja, że są produkowane kije baseballowe, na których jest wizerunek powstańca - dodała. Kije z Małym Powstańcem, symbolem Polski Walczącej i husarią produkuje firma... sprzątająca . - Napisał nawet do mnie w tej sprawie syn autora Małego Powstańca, absolutnie wstrząśnięty. Jak można coś takiego robić, jak można dopuścić do tego, żeby akurat Mały Powstaniec znalazł się na kiju baseballowym, który służy jak wiadomo do różnych celów - powiedziała. - Do gry w ogóle nie służy, w Polsce ile osób gra, z 500? - zastanawiał się Wróbel.

Moda podsycana przez producentów

- Nie przekonuje mnie tłumaczenie producenta, że ludzie sami wysyłają ten wzór i proszą o wykonanie kija - zaznaczyła Kim. - Należałoby słuchać samych powstańców, którzy są wstrząśnięci tym, jak się zarabia na świętych dla nich symbolach - mówiła publicystka "Newsweeka". - Przypomnę, że kotwica, symbol Polski Walczącej, państwa podziemnego, jest znakiem chronionym i powinno się go traktować z czcią nabożną. A tymczasem uczyniło się z tego przedmiot handlu, zysku i zaspokajania niskich pobudek patriotycznych - oceniała.

- Autorka w "Newsweeku" wygrzebała informację, że to moda podsycana przez producentów. Zaczęła się po Euro 2012, kiedy producentom biało-czerwonych patriotycznych gadżetów została cała masa koszulek i trzeba było coś z nimi zrobić - wyjaśniała Kim.

"Ci, którzy to krytykują, są gorszym sortem Polaka"

- Martwię się tylko, że to jest strasznie tani rodzaj patriotyzmu, ludziom się wydaje, że wystarczy założyć taką koszulkę i od razu stają się patriotami - podkreślała dziennikarka. - Daje im rodzaj poczucia, że spełniają swój patriotyczny obowiązek, a ci, którzy tego nie robią, są gorsi. Ci, którzy to krytykują, nie rozumieją, na czym polega patriotyzm, i w związku z tym są gorszym sortem Polaka - mówiła.

- Mam poczucie, kiedy idę ulicą i widzę wszędzie na samochodach naklejki Polski Walczącej, że ponieważ ja tego nie robię, to coś jest ze mną nie tak - przyznała Kim. - Nie chciałabym, żeby w ten sposób wymagano ode mnie okazywania patriotyzmu. Żeby to była jedyna forma okazywania patriotyzmu i czucia się prawdziwym Polakiem - mówiła publicystka.

DOSTĘP PREMIUM