Francuskim politykom przeszkadza burkini. Absurd i histeria czy dmuchanie na zimne

W Cannes na plaży burkini zostało zakazane. Precedensowa decyzja w tej sprawie może spowodować lawinę. Kogo kole w oczy strój kąpielowy muzułmanek?

"Burkini" to specjalny kostium kąpielowy popularny wśród muzułmanek. Burkini (neologizm ze słów burka i bikini - red.) zakrywa praktycznie całe ciało, odkrywając jedynie kawałek twarzy, dłonie i stopy. Po serii ataków terrorystycznych, kolejne miasta we Francji zakazują noszenia tego stroju na plażach i basenach. "Plaże jak każde miejsce publiczne powinny być wolne od roszczeń religijnych". Tłumaczył Manuel Vallas, wprowadzenie nowych przepisów premier Francji.

"Strach czai się z tyłu głowy"

- Znaczna część opinii publicznej we Francji postrzega noszenie z burkini jako manifestację wyznaniową, narzucenie w przestrzeni publicznej swojej orientacji religijnej innym - tłumaczył w TOK FM Piotr Moszyński, dziennikarz Radio France International.

Jego zdaniem sytuacja jest skomplikowana, każda strona konfliktu ma swoje racje. - Temat jest w tej chwili szczególnie drażliwy, nie sposób zapomnieć, że Francja jest w tej chwili po fali okrutnych, krwawych zamachów. Opinia publiczna jest wystraszona. Wiadomo, że stoją za tym radykalni islamiści i każda myśl o tym, że jakąkolowiek ścieżką radykalizm islamski miałby trafić w przestrzeń publiczną, jest odrzucana od progu. Tego nikt nie zaakceptuje. Teraz jest ten okres kiedy panuje przewrażliwienie ale ono sytuacyjnie jest zrozumiałe. Reakcje są żywe i dlatego merowie wprowadzają zakazy - komentował sytuację we Francji gość TOK FM.

"Absurd i histeria?"

Niedawno mer Cannes, David Lisnard, wprowadził zakaz noszenia burkini na plaży. Muzułmańska Organizacja Kolektyw Przeciwko Islamofobii zaskarżyła ustawę do sądu administracyjnego, jednak ostatecznie sąd utrzymał decyzję mera w mocy.

- Prawdopodobnie w związku z tym, że jest już precedens sądowy, to samo będzie się działo w innych gminach, gdzie są plaże, baseny. To jest jedna strona medalu. Druga strona w opinii publicznej i w prasie mówi, że to histeria. Oni proponują argumentację racjonalną, ale te lęki przed islamistami nie mają podłoża czysto racjonalnego. Jeżeli nie chcemy, żeby ktoś wchodził nam w pole widzenia i przypominał wszystkie skojarzenia, jakie mamy ze społecznością radykalnych islamistów, to mer staje po naszej stronie, bo wie, że będziemy na niego głosować - mówił dziennikarz.

"Wykorzystują ten przepis, aby wprowadzać zakazy"

- Bardzo charakterystyczne jest to, że żaden z merów nie powołuje się na ustawę zakazującą noszenia burki w przestrzeni publicznej. Burka jest strojem zakrywającym twarz, burkini nie, dlatego oni nie mogą powołać się na ten przepis. Powołują się na ustawę o konieczności zapobiegania zagrożeniu ładu publicznego. Argumentacja jest taka, że w związku z panującą sytuacją i napięciem na tym tle, mogą pojawić się ostre reakcje innych plażowiczów, którzy sobie nie życzą aby ktoś w takim stroju chodził. We Francji w tej chwili rządzi pokolenie'68, które chrzest bojowy przeszli wtedy jako dorośli ludzie. Oni przeprowadzili bardzo głęboką rewolucję obyczajową. I to pokolenie nie da sobie powiedzieć, że ktoś może chcieć cofnąć te zdobycze o sto lat - wyjaśniał Moszyński.

W najbliższym czasie nic nie zapowiada rozładowania konfliktu między rządem francuskim a zwolennikami zakrywającego ciało stroju kąpielowego. Pojawiają się za to pytania, gdzie wśród tych wszystkich ustaw, zakazów i nakazów jest kobieta.

DOSTĘP PREMIUM