Reforma edukacji wg PiS? Biedroń: W Słupsku przy 6-latkach prace straciło 20 nauczycieli. Takich gmin jest 2,5 tys.

- Cieszę się, że reforma edukacji została odłożona. Pamiętam jak wypadła sprawa reformy sześciolatków i zapewnienia, że nie będzie zwolnień nauczycieli. W Słupsku bez alternatywnego zatrudnienia zostało 20 nauczycieli, czyli są to realne ofiary reform jakie wprowadza PiS. A takich gmin w Polsce, jak Słupsk, jest 2,5 tys. - mówił Robert Biedroń w "Poranku TOK FM".

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas Jako samorządowiec, prezydent Słupska zwrócił uwagę, że do tej pory nikt z rządu, z ministerstwa edukacji nie poinformował go o planowanej likwidacji gimnazjów czy wydłużeniu nauki w szkołach podstawowych.

- Żadne zmiany nie zostały nam zakomunikowane. A miały wchodzić w życie w 2017, ale nie wejdą i zostaną przełożone na 2018. I słusznie. Szczególnie system oświaty, który stanowi albo połowę, albo tak jak u nas 40 procent budżetu miasta, to jest ogromna reforma, którą trzeba przeprowadzać co najmniej przez kilkanaście miesięcy. Wiec cieszę się, że premier i MEN się z tych pomysłów wycofuje, przekłada na najbliższe lata - mówił Biedroń.

"Pamiętam reformę 6-latków. Żaden nauczyciel miał wtedy nie stracić pracy"

Według prezydenta Słupska, taka reforma jest nie do udźwignięcia przez samorządy bez wsparcia państwa. Inaczej będzie się to wiązało z likwidacją pewnej liczby palcówek oświatowych - albo gimnazjów albo podstawówek. A do tego dochodzi sprawa zwalnianych nauczycieli.

- Pamiętam jak wypadła sprawa reformy sześciolatków, kiedy minister edukacji Anna Zalewska zapewniała, że nie będzie żądnych zwolnień nauczycieli. W Słupsku bez alternatywnego zatrudnienia zostało 20 nauczycieli, czyli są to realne ofiary reform jakie wprowadza PiS. A takich gmin w Polsce jak Słupsk jest 2,5 tys. - mówił Robert Biedroń w "Poranku TOK FM".

- Dzisiaj klasy pierwsze będą w przedszkolach choć szkoły podstawowe są bardzo dobrze przygotowane, by przyjmować sześciolatków. To jest niestety także wina braku dialogu ze społeczeństwem. Widziałem to w mieście przy okazji dyskusji o sześciolatkach: bardzo dużo uprzedzeń, a mało wiedzy jak funkcjonują szkoły. Dzisiaj zbieramy żniwo braku dialogu ze społeczeństwem. Gdy był taki dialog, ludzi wiedzieliby, że warto posyłać wcześniej dzieci do szkół, bo dają one większą szansę na lepsze wykształcenie i pracę w przyszłości - mówił Robert Biedroń.

DOSTĘP PREMIUM