Wielowieyska zbulwersowana: ONR dyktuje, kto może brać udział w państwowych uroczystościach, a kto będzie wyrzucony

- Mateusz Kijowski, który poszedł na uroczystości pogrzebowe, został zelżony, w pewnym sensie napadnięty i policja uznała, że lepiej, aby opuścił pogrzeb - mówiła Dominika Wielowieyska w Poranku Radia TOK FM. - Natomiast nie była sobie w stanie poradzić z agresywnym tłumem. Policja uległa sile tych krzykaczy - oceniła.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas- Z żalem przyjęłam przemówienie prezydenta Andrzeja Dudy w trakcie uroczystości pogrzebowych "Inki" i "Zagończyka" - mówiła Dominika Wielowieyska w Poranku Radia TOK FM.

Andrzej Duda powiedział w niedzielę w Gdańsku, że "o ile do 1989 r. można powiedzieć, że rządził ustrój tych samych zdrajców, którzy zamordowali 'Inkę' i 'Zagończyka', to przecież po 1989 r. teoretycznie nie". Spotkało się to ze śmiechem zgromadzonych. - Państwo polskie po 27 latach odzyskuje wreszcie godność przez ten pogrzeb - mówił prezydent. - I przez pogrzeb "Łupaszki", i przez pogrzeb wszystkich następnych żołnierzy niezłomnych, których uda nam się odnaleźć i godnie pochować - dodał.

"To jest bardzo zła droga"

- Dlaczego jestem rozgoryczona tym przemówieniem? Dlatego, że Andrzej Duda próbuje sugerować, że przed rządami PiS nikt nie przywiązywał wagi do historii ani do uczczenia bohaterów - tłumaczyła. - Budzi moje rozżalenie także to, że to IPN za czasów poprzedniej ekipy rządowej badał miejsce pochowku żołnierzy wyklętych, usiłowano odnaleźć ich prawdziwe groby. Krzysztof Kwiatkowski, były minister sprawiedliwości, zapoczątkował proces unieważnienia wyroku na "Inkę". Bronisław Komorowski jako prezydent kontynuował ideę Lecha Kaczyńskiego organizując dzień Żołnierzy Wyklętych - wymieniała dziennikarka.

- Jeżeli PiS chce stworzyć taki obraz historii, że lata 1989-2015 to okres skażony, okropna III RP, a teraz zaczyna się prawdziwe życie, to jest to obraz głęboko nieprawdziwy i krzywdzący, niszczący polską historię, dumę z tego, co przez te 25 lat udało się zrobić, niezależnie od tego, jak wiele możemy mieć zastrzeżeń, żalu o rozmaite rzeczy, jak wiele było nieprawidłowości - mówiła Wielowieyska. - To jest bardzo zła droga. To właśnie ta pedagogika wstydu, którą PiS zarzuca innym - oceniała publicystka.

"ONR dyktuje, kto może brać udział, a kto będzie wyrzucony"

- Zbulwersowało mnie to, że Mateusz Kijowski, szef KOD, który poszedł na uroczystości pogrzebowe, został zelżony, w pewnym sensie napadnięty i policja uznała, że lepiej, aby opuścił pogrzeb, natomiast nie była sobie w stanie poradzić z agresywnym tłumem - ciągnęła Wielowieyska.

- Tam było sporo flag ONR. To dziwne, że żyjemy w kraju, w którym to ONR dyktuje tak naprawdę, kto może brać udział w państwowych uroczystościach, a kto będzie z nich wyrzucony. Policja uległa sile tych krzykaczy - dodała.

DOSTĘP PREMIUM