"To nie był wyciek z bazy PESEL? To nieporozumienie. Resort ponosi odpowiedzialność za nieskuteczny nadzór"

Po ujawnieniu wycieku danych PESEL (wg resortu cyfryzacji chodzi o ok. 1,4 mln obywateli) ministerstwo cyfryzacji zapewnia, że nie ma mowy o aferze tylko o pobraniu znacznej liczby danych przez uprawnione kancelarie komornicze. Zdaniem b. wiceminister finansów, to próba przykrycia nieskutecznego nadzorów nad rejestrem danych.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas "Anomalie wykryto w związku z pobieraniem danych z bazy PESEL przez uprawnione do tego kancelarie komornicze. Podejrzenia specjalistów wzbudziła nie tylko znaczna liczba tych zapytań, ale również fakt, że były one wysyłane w nocy" - czytamy na stronie internetowej ministerstwa cyfryzacji .

Resort stwierdza też, że po analizie przepływu danych niepokój wzbudziła aktywności pięciu kancelarii, które pobrały znaczne liczby danych. Chodzi o dane ok. 1,4 mln obywateli.

"O sprawie zostały poinformowane organy ścigania. Na tej podstawie prokuratura wspólnie z ABW podjęła czynności w kilku kancelariach komorniczych. Chodzi o to, by wyjaśnić, co było powodem tak dużej liczby zapytań" - napisano w komunikacie ministerstwa cyfryzacji.

W opinii resortu nie należy mówić o wycieku danych, bo dostęp do nich mają tylko ściśle określone, uprawnione do tego podmioty. A wśród nich na liście są kancelarie komornicze. To stanowisko zdaje się potwierdzać prokurator, która na tym etapie śledztwa nie stwierdziła wycieku danych do osób nieuprawnionych.

"Ministerstwo cyfryzacji zawiodło"

Zapewnieniom ministerstwa nie daje wiary dr Irena Ożóg z Kancelarii Ożóg Tomczykowski. Była wiceminister finansów, gość audycji EKG w Radiu TOK FM przypomina, że to właśnie ministerstwo cyfryzacji sprawuje nadzór nad bazą danych PESEL i to ono ponosi odpowiedzialność. - Wydaje się, że odpowiedzialność za swój nieskuteczny nadzór próbuje przykryć zgłoszeniem do prokuratury - mówi Ożóg.

- Może być niepokojące dlaczego taka dużą liczbę danych pobierały niektóre z kancelarii, ale być może zajmują się właśnie takimi sprawami, które wymagają takiej liczby danych. Ale problem nie jest w tym, że kancelarii komornicze je pobierają tylko w nadzorze nad nimi. I wydaje się, że tu ministerstwo cyfryzacji zawiodło - ocenia Irena Ożóg.

DOSTĘP PREMIUM