Matka Teresa od niedzieli "święta". Zakonnica została "celebrytką", żeby jeszcze bardziej pomagać biednym

19 lat po śmierci Matki Teresy papież Franciszek w niedzielę skromną zakonnicę ogłosi świętą. Ta kanonizacja będzie też obok wyniesienia na ołtarze papieża Jana Pawła II najszybszym w dziejach nowożytnych procesem kanonizacyjnym - pisze prof. Arkadiusz Stempin o jej drodze do świętości.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nasW 1928 roku zaledwie 18-letnia Gonxha Bojaxhu ze Skopje przekroczyła próg katolickiej wspólnoty zakonnej sióstr Loreto. Przyjęła imię, które miał poznać cały świat - (Matka) Teresa.

Zgromadzenie wysłało ją do Indii, kraju znajdującego się pod panowaniem brytyjskim. W Kalkucie uczyła w szkole dla białych dziewcząt. Przerażona nędzą mieszkających na ulicach lub w slumsach Hindusów, a szczególnie wielką ilością wśród nich chorych na gruźlicę czy kalekich dzieci, organizowała dla nich doraźną pomoc paliatywną. Możliwe, że katalizatorem dla jej charytatywnej posługi był rok 1946, kiedy Indiami wstrząsnęły krwawe starcia miedzy hindusami a muzułmanami.

Dwa lata czekała na pozwolenie na pomaganie

Obraz leżących na ulicach ludzkich ciał z powyłamywanymi kończynami i zbrukanymi we krwi z jednej strony, a z drugiej przy własnym komforcie pozostawania za bezpiecznymi murami klasztoru, wywarł na niej kolosalne wrażenie.

Ale jej życzenie, by jako przedstawicielka białych kolonizatorów służyła miejscowym biedakom, było tak rewolucyjne, że musiały upłynąć 2 lata, nim hierarchia kościelna wydała odpowiednie pozwolenie.

Zakonnica-celebrytka

Zbiegło się ono z uzyskaniem przez Indie niepodległości. W 1949 roku Matka Teresa, która przyjęła obywatelstwo indyjskie, skupiła wokół siebie 12 zakonnic. Skromna wspólnota decyzją arcybiskupa Kalkuty została wyniesiona do rangi odrębnego zgromadzenia "Misjonarek Miłości".

Siostry otworzyły pierwsze hospicjum "Nirmal Hriday" - do dziś miejsce godnej śmierci dla żebraków ze slumsów przyjmowanych tam niezależnie od wyznania. W niedługim czasie pod opiekuńczymi skrzydłami zgromadzenia seryjnie zaczęły powstawać dalsze hospicja oraz sierocińce i ośrodki dla chorych na trąd.

Kłopoty z księgowością

Od lat 60. XX wieku domy zakonne wyrastały jak grzyby po deszczu na całym świecie. W większości dzięki podróżom przełożonej, która stała się osobą publiczną, podejmowaną przez papieży i głowy państw.

Legendarna była jej przyjaźń z premier Indii Indirą Gandhi. Kiedy w 1968 roku "odkrył" ją brytyjski dziennikarz Malcolm Muggeridge - Matka Teresa awansowała na ulubieńca mediów. Zdecydowanie odcinała się od aureoli przydawanej jej przez media, a z jaką dziś notorycznie krążą po nich narcystyczni celebryci.

Nie miała jednak żadnych oporów, by wykreowany przez media kult jej osoby dyskontować na potrzeby biednych, chorych i bezdomnych. W ten sposób na konta rozrastającego się zgromadzenia, obecnego wkrótce w 130 krajach, zaczął płynąć szeroki strumień pieniędzy.

Obracające milionami dolarów "Misjonarki Miłości" nie prowadziły transparentnej księgowości. Pozostaje w sferze spekulacji, czy intencjonalnie, czy raczej w efekcie nieprzywiązywania wagi do administracyjnej warstwy w priorytetowej posłudze charytatywnej.

W 1979 roku Matka Teresa otrzymała pokojową Nagrodę Nobla. W 1991 roku zwróciła się do prezydentów USA i Iraku, George'a Busha i Saddama Husseina, by zapobiegli nadciągającej wojnie.

Rysy

Śmierć 87-letniej zakonnicy w pierwszych dniach września 1997 roku i państwowy pogrzeb, jaki zorganizowały władze Indii, nieoczekiwanie stanęły w cieniu histerii, jaka opanowywała światową opinię publiczną po śmierci jeszcze bardziej medialnej księżnej Diany. Dla Hindusów, którzy w niewielkiej tylko części są katolikami, osoba Matki Teresy pozostaje kontrowersyjna, podobnie jak udział indyjskiej minister spraw zagranicznych w rzymskiej ceremonii kanonizacji.

Chrześcijańska "Caritas" postrzegana jest w środowiskach licznych hinduskich nacjonalistów jako zakamuflowany proceder, który pod płaszczykiem pomocy biednym wspomaga konwersję miejscowej ludności na chrześcijaństwo - religię kojarzoną z dawnym państwem kolonijnym.

Skojarzenie akurat w przypadku Matki Teresy będące polityczną nadinterpretacją. Ta nigdy bowiem nie postrzegała siebie jako misjonarki nawracającej biednych analfabetów w Indiach na katolicyzm. Na najbardziej prominentnego krytyka Matki Teresy i jej kanonizacji wyrósł brytyjskopakistański reżyser Tariq Ali. W swoim filmie dokumentalnym "Hell's Angel" z 1994 roku, nakręconym do spółki z ultralewicowym dziennikarzem Christopherem Hitchensem postawił pod pręgierzem jakość medycznej i socjalnej opieki "Sióstr Miłosierdzia", a ich przełożonej zarzucił obsesyjne krzewienie kultu śmierci i cierpienia.

 

Ona sama przez "flirt" z dyktatorami, którzy deklaracyjnie wspierali jej działalność, jednocześnie jednak twardą ręką usuwali swoich przeciwników - (jednym z nich był haitański dyktator Jean Claude Duvalier) - miałaby dezawuować swoją charytatywną posługę, brzmi kluczowy zarzut.

Natychmiast święta

Wszystkie te argumenty dużym łukiem omijają prawo kościelne, prawną postawę kanonizacji. Krytyka Matki Teresy dotyczy publicznego, nie religijnego wymiaru jej działalności charytatywnej, w tym także piętnowania przez nią aborcji. Zresztą zmarły w 2011 roku Christopher Hitchens był konsultowany podczas wcześniejszego procesu beatyfikacyjnego.

Według Kościoła katolickiego od niedziel Matka Teresa będzie świętą. Co bynajmniej nie uciszy krytyków jej osoby.

Kanonizacja będzie też obok wyniesienia na ołtarze papieża Jana Pawła II najszybszym w dziejach nowożytnych procesem kanonizacyjnym. To właśnie polski papież w 2003 roku beatyfikował zakonnicę, z którą się wielokrotnie spotykał. W grudniu ub. roku specjalna papieska komisja zatwierdziła cud uzdrowienia ciężko chorego mężczyzny, przy pośrednictwie Matki Teresy, formalnego warunku uznania jej za świętą Kościoła. Kanonizacja stanowić będzie punkt kulminacyjny Roku Świętego, jaki Kościół organizuje średnio co 25 lat.

Do dziś jednak Wieczne Miasto z tej okazji przyciągnęło zaledwie 14 milionów pielgrzymów. Grubo poniżej oczekiwań, skoro Watykan zakładał liczbę 30 milionów. Ale Rok Święty, ochrzczony tym razem "Rokiem Miłosierdzia" i zainaugurowany w dniu 8 grudnia 2015, dokładnie w 50 rocznicę otwarcia Soboru Watykańskiego II., okazał się dla Europy bardziej rokiem śmierci i terroru niż miłosierdzia. Jeszcze trzy tygodnie przed jego inauguracją doszło w Paryżu do zamachów, w którym życie straciło 130 osób. W szczycie urlopowym miały miejsce kolejne, w Brukseli i Nicei, co odbiło się negatywnie na ruchu pielgrzymkowym. Ponadto zarejestrowana przez Watykan liczba pielgrzymów jest de facto niższa od faktycznej przybyłej do Wiecznego Miasta. Za formalnego pielgrzyma uchodzi tylko ten, kto się zarejestruje on-line na specjalnej stronie internetowej Watykanu, założy tam konto, zgłosi się do biura pielgrzymkowego i odbierze w nim kartę pielgrzyma. Wielu przyjeżdżających rezygnuje z tego biurokratyzmu. Watykan ma nadzieję, że jutrzejsza kanonizacja przyciągnie do Rzymu znaczną liczbę pielgrzymów.

DOSTĘP PREMIUM