"Myśląc o budowaniu bliskich relacji z Ukrainą trzeba mówić o rzezi wołyńskiej" - Jakubik przed premierą "Wołynia"

- Nigdy nie było i pewnie nigdy nie będzie dobrego czasu, by nakręcić film o rzezi wołyńskiej. Ale tego tematu nie można zamiatać pod dywan - mówi w TOK FM Arkadiusz Jakubik. Jak przyznał, dla niego udział w filmie był bardzo ważny. Jakubik tym którzy boją się, że "Wołyń" popsuje relacje z Ukrainą, odpowiada, że w filmie nie pominięto "że my też mamy swoje za uszami".

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas Według Arkadiusza Jakubika, Ukraina choć od 25 lat jest krajem demokratycznym, nie rozliczyła się z tego, "co zdarzyło się w czasie wojny na Wołyniu". Jak ocenił, w tej sprawie "polityka bierze górę nad prawdą".

- Było sporo takich gestów - ze strony intelektualistów, ukraińskiego Kościoła. To były ważne gesty - podkreślił Mikołaj Lizut, gospodarz audycji "A teraz na poważnie".

- Zgadza się. Ale czy to znaczy, że taki film nie powinien powstać? Nigdy nie było i pewnie nigdy nie będzie dobrego czasu, by nakręcić filmu o rzezi wołyńskiej. Ale tego tematu nie można zamiatać pod dywan. Myśląc o budowaniu bliskich dobrosąsiedzkich relacji z Ukrainą trzeba o rzezi wołyńskiej rozmawiać - odpowiedział aktor.

Jakubik nie ma wątpliwości, że film nie jest jednostronny. Reżyser nie pominął tematów niewygodnych dla nas Polaków. - Są pokazane akcje odwetowe. Nie jesteśmy bynajmniej aniołami w filmie "Wołyń". Ale ważne są proporcje ofiar po obu stronach, ważne jest kto to zaczął.

Premiera najnowszego filmu Wojciecha Smarzowskiego odbędzie się 7 października. "Ten film musi kipieć emocjami, ale ma być mostem, a nie murem" - mówi reżyser.

DOSTĘP PREMIUM