Członek komisji śledczej stawia pytania ws. Amber Gold: Dlaczego pismo z KNF nigdy nie dotarło do prokuratora Seremeta?

- Sprawa Michała Tuska i w ogóle koniec działalności grupy Amber Gold może być kluczowy dla tej sprawy - mówi w "Poranku Radia TOK FM" poseł Krzysztof Brejza. Poseł PO, członek komisji śledczej ws. wyjaśnienia afery Amber Gold stawia też pytania o opieszałe działania prokuratury rejonowej i pismo KNF, które nigdy nie dotarło do prokuratura generalnego.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas Członek komisji śledczej ws. wyjaśnienia afery Amber Gold przyznał, że chciałby, aby komisji wyjaśniła m.in. kto zaproponował pracę synowi Tuska - Michałowi, w liniach lotniczych OLT Express, których właścicielem był Amber Gold. Poseł przyznał, że w tym wątku opiera się na słowach Jarosława Gowina.

- Sprawa Michała Tuska, sprawa końca działalności Amber Gold łącznie z przedsięwzięciami marketingowo-medialnymi, może być kluczowa dla rozwiązania tej sprawy - twierdzi Krzysztof Brejza.

Michał Tusk, pracując dla linii lotniczych OLT, nie działał na szkodę gdańskiego Portu Lotniczego im. Lecha Wałęsy - uznała w 2013 roku Prokuratura Okręgowa w Łodzi i umorzyła śledztwo ws. syna Donalda Tuska.

Michał Tusk pracował dla gdańskiego portu lotniczego, przygotowując analizy ekonomiczne dotyczące siatki połączeń i plan marketingowy. Jednocześnie pomagał w przygotowywaniu siatki lotów należących do Amber Gold linii lotniczych OLT Express.

W 2012 roku ówczesny polityk PO mówił w wywiadzie dla "Tygodnika Powszechnego" , że "część biznesu, zwłaszcza o korzeniach sięgających PRL, może dążyć do obalenia Tuska". Stwierdzi też, że hipoteza zakładająca, że wplątanie Michała Tuska w aferę z Amber Gold było "zemstą środowisk biznesowych", wydaje się bardzo prawdopodobna.

"Po pierwsze, Marcin P. traktował Michała Tuska jako swoistą polisę ubezpieczeniową, ale się przeliczył. Po drugie premier stworzył ścisłą zaporę ogniową między nami, politykami PO, a światem biznesu" - mówił cztery lata temu Gowin.

Pytania ws. Amber Gold i sfałszowana notatka ABW

Zdaniem Brejzy, pytań, które wymagają odpowiedzi ws. afery Amber Gold jest dużo więcej.

- Dlaczego prokuratura rejonowa w Gdańsku działała tak opieszale, ale nie tylko. Wiemy, że pismo kierowane z KNF [ostrzegające przed Amber Gold jako piramidą finansową - red.] do Andrzej Seremeta nigdy nie dotarło. Ale z drugiej strony mieliśmy szereg przedsięwzięć opóźniających instytucji, która za Amber Gold się zabrały. Chodzi mi o Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Śledztwo ruszyło dzięki ABW, a pod koniec mieliśmy atak na Agencję - przypomina Krzysztof Brejza w "Poranku TOK FM".

Poseł przypomniał sprawę rzekomej notatki ABW, którą właściciel Amber Gold pokazywał na konferencjach prasowych pod koniec działalności. W ocenie posła wszystko wskazuje na to, że było to celowe działanie, które miało przedłużyć działanie piramidy finansowej Amber Gold.

Przypomnijmy. Chodzi o sfałszowaną notatkę, którą zdaniem śledczych Marcin P., właściciel Amber Gold, sam rozsyłał mediom. P. twierdzi, że ABW prowadziła przeciw jego firmie akcję o kryptonimie Ikar. Jako rzekomy dowód przedstawił na konferencji rzekomą notatkę ABW w tej sprawie. ABW oświadczyła, że to fałszywka i złożyła zawiadomienie do prokuratury w sprawie przestępstwa sfałszowania dokumentu urzędowego ABW.

DOSTĘP PREMIUM