Wielowieyska o "Smoleńsku": Ten film pokazuje, jak nie było. Jest straszny pod wieloma względami

- Ten film opowiada całą historię z punktu widzenia PiS, montując rozmaite obrazki tak, by podsuflować widzowi teorię, że Tusk z Putinem zamordowali Kaczyńskiego - mówiła Dominika Wielowieyska w Poranku Radia TOK FM. - To ewidentne i ohydne. Ten film jest w jakimś stopniu przerażający - zaznaczyła.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas- Biorę tygodnik "wSieci", a tam zdjęcie tupolewa i napis "wściekły atak na 'Smoleńsk' - ten film pokazuje, jak było" - czytała Dominika Wielowieyska w Poranku Radia TOK FM. - Ten film pokazuje, jak nie było. Jest straszny pod wieloma względami - oceniała.

- Pod względem artystycznym i realizacyjnym to bardzo zły film - ciągnęła Wielowieyska. - Postacie papierowe, czarno-białe. Najbardziej śmieszy demoniczny szef głównej bohaterki. To jest tak głupie i śmieszne, że tylko ręce opadają - zaznaczyła.

- Weźmy rolę Marii Kaczyńskiej, gra ją Ewa Dałkowska, skądinąd bardzo dobra aktorka. Która jest ostatnią osobą, nadającą się do tej roli - podkreśliła publicystka. - Maria Kaczyńska, którą znałam osobiście, była człowiekiem bardzo otwartym, ciepłym, radosnym, pozytywnie nastawionym do życia, niezwykle troskliwym wobec Lecha Kaczyńskiego - wymieniała. - Ewa Dałkowska jest sztywna, zgryźliwa, skrzywiona, niezadowolona, zła. Minę ma cały czas groźną. Odwrotność Marii Kaczyńskiej - mówiła prowadząca audycję.

"Pominięto wszystkie fakty niewygodne dla pisowskiej historii"

- Chodzi nie tylko o wymiar artystyczny - dodała Wielowieyska. - Ten film opowiada całą historię z punktu widzenia PiS, montując rozmaite obrazki tak, by podsuflować widzowi teorię, że Tusk z Putinem zamordowali Kaczyńskiego - mówiła. Jej zdaniem jest to "ewidentne i ohydne". - Gdyby państwo zapytali mnie, czy iść na ten film, to bym powiedziała "nie, proszę na ten film nie iść, bo jest w jakimś stopniu przerażający" - zaznaczyła.

- Ktoś miał ambicję nakręcić drugiego "Człowieka z marmuru", ale czasem taki zabieg zamienia się w karykaturę - kontynuowała Wielowieyska. - Bezkompromisowa dziennikarka dochodzi do prawdy, ta wersja jest w wersji karykaturalnej - oceniła.

- Pominięto wszystkie fakty niewygodne dla pisowskiej historii, by nie zmąciły obrazu spisku - mówiła Wielowieyska. - Są też podawane informacje zwyczajnie nieprawdziwe, np. scena w kokpicie. Reżyser i scenarzysta kompletnie pominęli dużą część stenogramów, które już odczytano. Cały stenogram został na użytek filmu wyczyszczony z wszelkich fragmentów, które mogły w jakikolwiek sposób prowadzić do zanegowania teorii zamachu - stwierdziła dziennikarka. Jej zdaniem, dzieło "nie jest na czasie". - Jest promowana wersja wybuchów, a Antoni Macierewicz przeszedł na opcję pod tytułem "intencjonalna usterka", już o wybuchach nie wspomina - wyjaśniała.

"PiS nie chce zrealizować postulatu Błasikowej"

- Chcę wszystkim zadedykować słowa generałowej Błasikowej, które padają w filmie: "NATO jest gotowe pomóc w zbadaniu katastrofy smoleńskiej, ale niestety polski rząd o to nie prosi". PiS rządzi już blisko rok, nie słyszałam, żeby wystąpiło do organizacji międzynarodowych, w tym do NATO, o pomoc przy wyjaśnianiu katastrofy. A szkoda - zaznaczyła Wielowieyska.

- Po prostu sprawdźmy to, bo może jesteśmy tak naładowani emocjami, że nie jesteśmy w stanie zaakceptować badań dwóch odrębnych zespołów ekspertów. Spróbujmy odwołać się do ekspertów z komisji lotniczych, a nie hobbystów. Niech to ocenią - apelowała.

- Na razie rząd Beaty Szydło nie chce tego postulatu zrealizować. Myślę, że mogłoby się okazać, że efekt badań jest odwrotny od tego, co sufluje PiS - podkreśliła publicystka.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM