Sienkiewicz: Ja pierwszy alarmowałem o pełzającym nacjonalizmie. Dziś władza prowadzi politykę flirtu, tolerancji, dowartościowania środowisk skrajnych

B. minister spraw wewnętrznych mówi w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej": Nie uznaję za dobrą politykę odwoływania się do najgorszych ludzkich instynktów, do wrogości wobec obcych, budzenia poczucia zagrożenia. To oznacza, że problemów nie da się rozwiązać na poziomie pragmatycznym, gdy jest się zakładnikiem hasła wstawania z kolan.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas- To ja byłem pierwszym politykiem w Polsce, który zwrócił uwagę na zagrożenie pełzającym nacjonalizmem, zwłaszcza zakorzenionym w środowiskach przestępczych i kibolskich - mówi w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" Bartłomiej Sienkiewicz, b. minister spraw wewnętrznych. - Ostrzegałem, że jeśli państwo nie zapanuje nad tego rodzaju grupami, to będą kłopoty. Teraz ze smutkiem patrzę na politykę obecnych władz. Jest to polityka flirtu, tolerancji, dowartościowania, a przede wszystkich zupełnej bezkarności dla środowisk skrajnych - mówi Sienkiewicz.

I dodaje: nie uznaję za dobrą politykę odwoływania się do najgorszych ludzkich instynktów, do wrogości wobec obcych, budzenia poczucia zagrożenia. To oznacza, że problemów nie da się rozwiązać na poziomie pragmatycznym, gdy jest się zakładnikiem hasła wstawania z kolan.

Krytykuje również ubiegłotygodniowy zorganizowany naprędce wyjazd dwóch ministrów - Błaszczaka i Waszczykowskiego - do Londynu po tym, jak pobito Polaków.

Mentalność Kalego

Powtórzył kolejny raz: Polska mogłaby się uczyć radzenia sobie z przestępstwami motywowanymi nienawiścią narodową i rasową właśnie od Wielkiej Brytanii - z programów szkolnych, praktyki działania policji, z działania prokuratur. Do Londynu pojechali przedstawiciele rządu, który nie potępił przejawów szowinizmu w Polsce, nie mówiąc już o zwalczaniu. Nie potępił napadu ONR na procesję ukraińską w Przemyślu. Uważa, że istnieje absolutna symetria między pięścią a nosem . Bo jeśli nacjonaliści atakują i wypychają z mszy świętej ugrupowanie opozycyjne, to jedynym działaniem, jakie jest w stanie uczynić państwo polskie, jest skłonienie napadniętych, by sami wyszli. Państwo przecież powinno ich ochronić - mówi b. szef MSW nawiązując do burdy, do której doszło podczas pogrzebu "Inki" i Zagończyka.

A Kościół milczy

Jego zdaniem znaczące jest długotrwałe milczenie Kościoła, przerwane słowami prymasa abp. Wojciecha Polaka, który stwierdził kilka dni temu, długo po gorszących kazaniach ks. Międlara, że chrześcijaństwa nie da się pogodzić z fanatyzmem i nacjonalizmem. - Politycy, którzy mają księży na każdej państwowej uroczystości, a wiara nie schodzi im z ust, akurat tego apelu prymasa nie chcą wziąć pod uwagę. Ta hipokryzja może doprowadzić do większej tragedii - uważa Sienkiewicz.

Wyjazd ministrów do Londynu to "groteska". "Tacy jesteśmy ważni, takim jesteśmy silnym narodem"

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM