Co ustaliła komisja Macierewicza? Władyka: Wydawało się, że ten absurd już przekroczył wszelkie granice. Teraz znowu jest nakręcany

Podkomisja ds. Smoleńska nie przedstawiła nowych informacji. - Przesłanie władzy nie zmieni się w najmniejszym stopniu - stwierdził jednak Tomasz Lis. - Dalej będą dmuchać w te trąby. Co jest tylko kolejnym dowodem, że to wyłącznie biznes, dla jednych prasowy, dla innych polityczny - ocenił.

- Bardzo ważny dzień według mnie. Dzień, kiedy członkowie komisji Millera i zespołu dr. Laska mieli autentyczne powody do satysfakcji - mówił w Poranku Radia TOK FM Tomasz Lis. W czwartek członkowie podkomisji MON ds. zbadania katastrofy smoleńskiej na konferencji przedstawili ustalenia prac. Członkowie zapowiadali, że ujawnią nowe informacje dotyczące katastrofy, nic takiego się nie stało. CZYTAJ WIĘCEJ >>>

- Po ośmiu miesiącach prób znalezienia dziur i luk w robocie, którą wykonała komisja Millera, nie znaleziono niczego - ocenił Lis. - Jakby troszkę zmiękli - stwierdził Jacek Żakowski. - Już nie mówią, że wiedzą, tylko że nie wiedzą. Im człowiek więcej wie, tym bardziej nie wie - dodał filozoficznie.

"Dalej będą dmuchać w te trąby"

- Tytuł z "Gazety Polskiej" sugeruje, że przesłanie władzy nie zmieni się w najmniejszym stopniu - powiedział Lis. - Dalej będą dmuchać w te trąby. Co jest tylko kolejnym dowodem, że to wyłącznie biznes, dla jednych prasowy, dla innych polityczny - ocenił.

Zdaniem Wiesława Władyki, "schizofreniczny obraz" tworzyła oprawa towarzysząca komentarzom telewizyjnym do konferencji. - Przypominano różne wcześniejsze teorie, cytowano na żywo wypowiedzi Macierewicza, te legendarne zamachowe teorie spiskowe, że trzech pasażerów przeżyło - mówił. - Do tego zdanie Jarosława Kaczyńskiego, który po obejrzeniu "Smoleńska" powiedział, że jest to "zapis prawdy" - dodał Władyka.

"To musi przybrać postać karykatury"

- Groch z kapustą - oceniał publicysta czwartkową konferencję. - Plus te rzeczowe komentarzy byłych członków komisji Millera, którzy w racjonalny, rzeczowy sposób próbują każdą z tych tzw. rewelacji jakoś przekłuć, nakłuć, obnażyć - stwierdził.

- Mam poczucie rosnącego absurdu - dodał Władyka. - Wydawało się, że ten absurd już przekroczył wszelkie granice wcześniej. Teraz znowu jest nakręcany - zaznaczył. - Myślę, że to będzie absolutnie przeciwskuteczne. W społecznym odbiorze musi przybrać postać karykatury - ocenił publicysta.

DOSTĘP PREMIUM