Marek Trela, b. prezes Janowa, zawiadomił prokuraturę ws. aukcji Pride of Poland. I już zeznawał

Były prezes stadniny w Janowie Podlaskim, Marek Trela był jedną z osób, która złożyła zawiadomienie w sprawie tegorocznej aukcji koni Pride of Poland - ustaliło TOK FM. Wcześniej informowaliśmy o zawiadomieniu złożonym przez dwie posłanki PO. Trela był już przesłuchiwany.

Prokuratura Regionalna w Lublinie, która prowadzi śledztwo w sprawie sierpniowej aukcji koni, nie informowała wcześniej, że dostała zawiadomienie od Marka Treli w sprawie nieprawidłowości, do których mogło dojść w trakcie aukcji. Sam Marek Trela przyznał to w rozmowie z TOK FM. - Zawiadomiłem prokuraturę i byłem już przesłuchiwany - mówi były prezes janowskiej stadniny.

Podkreśla, że zawiadomił śledczych już jakiś czas temu, a zrobił to dlatego, że uznał, iż jako osoba, która przez lata była niejako w środku aukcji Pride of Poland - ma taki obowiązek. Był na tegorocznej imprezie, widział co się działo, rozmawiał z różnymi osobami i dlatego właśnie chciał, by śledczy zbadali ten temat.  Jak mówi, w trakcie zeznań składanych w Prokuraturze Regionalnej w Lublinie opowiedział o swoich zastrzeżeniach do tegorocznej aukcji, ale wskazywał też, jak to się odbywało przed laty, jakie były zasady i przebieg całego wydarzenia.

Jedno śledztwo w sprawie aukcji. Prowadzi CBA

Z informacji, które uzyskaliśmy wynika, że to zawiadomienie Marka Treli zostało włączone do postępowania z zawiadomienia dwóch posłanek Platformy Obywatelskiej, które też wniosły o zbadanie przebiegu tegorocznej aukcji. Aukcji, która wzbudziła ogromne wątpliwości kontrowersje, m.in. kupujących. A stało się to po tym, jak najcenniejszy koń był licytowany dwukrotnie. W pierwszej licytacji padła kwota 550 tysięcy euro, ale - w związku z tym, że organizatorzy nie mogli ustalić, kto Emirę kupił - byłą druga licytacja i ostatecznie klacz została sprzedana za 225 tysięcy euro. Dziennikarze TVN24 dotarli do pośredniczki, która klacz kupiła i która opowiedziała im o zakulisowych rozmowach, jakie miała toczyć w trakcie aukcji - z wiceprezesem janowskiej stadniny koni.

Jak już wcześniej informowaliśmy, śledztwo na zlecenie prokuratury prowadzi CBA. prokurator chce ustalić, czy były nieprawidłowości przy organizacji aukcji Pride of Poland oraz czy był odpowiedni nadzór nad mieniem Skarbu Państwa. Chodzi oczywiście o konie ze stadniny w Janowie Podlaskim i Michałowie. Śledczy sprawdzą też, czy nie doszło do niezgodnego z prawem porozumienia nieustalonych jeszcze osób - porozumienia, polegającego na niedopuszczeniu do osiągnięcia ceny odpowiadającej wartości licytowanych koni.

W tej chwili czekamy na informację z Prokuratury Regionalnej m.in. dotyczącą tego, czy w sprawie aukcji przesłuchiwani byli już kupujący, którzy brali w niej udział.

DOSTĘP PREMIUM