"Gdybym, jak Macierewicz, był w jednej organizacji z lobbystą Lockheed Martin, media dostałyby szału"

- Co by robił PiS, gdybym ja jako minister obrony miał powiązania z lobbystą Airbusa i w odwrotnej sytuacji skasował kontrakt na black hawki i wybrał caracale? - zastanawiał się w Poranku Radia TOK FM Tomasz Siemoniak. To komentarz b. szefa MON do decyzji o zerwaniu porozumienia ws. zakupu śmigłowców.

- Co by robiły media przychylne obecnemu rządowi, gdym ja, prezydenty Komorowski czy minister Klich byli w jednej organizacji z lobbystą na stronie internetowej "Friends of Poland"? Czy to nie byłoby powodem do jakiego absolutnego szału? A tymczasem Antoniemu Macierewiczowi można to wszystko wybaczyć, jest jakaś taryfa ulgowa - powiedział Tomasz Siemoniak.

Były minister obrony komentował w Radiu TOK FM sprawę zerwanego przez Polskę porozumienia na zakup 50 śmigłowców Caracal od francuskiego koncernu Airbus.

Mówiąc o powiązaniach Antoniego Macierewicza z byłym amerykańskim senatorem Alfonse Marcello D'Amato, Siemoniak przypomniał sprawę, którą dokładnie opisała "Gazeta Wyborcza". W tekście "Alfonse D'Amato. Nowojorsko-smoleński łącznik Macierewicza?", opisano związki Macierewicza z b. senatorem i lobbystą Lockheed Martin - właścicielem zakładów w Mielcu [to tam produkuje się śmigłowce black hawk, które mają być na wyposażeniu wojsk specjalnych - red.].

"Wyborcza'' stawia pytanie, czy nie jest konfliktem interesów, że D'Amato lobbuje na rzecz firm przemysłu lotniczego, a szef MON decyduje o zakupach dla polskich sił powietrznych.

Siemoniak przypomniał, że decyzję o zerwaniu negocjacji offsetowych z francuskim koncernem podjął arbitralnie właśnie minister Macierewicz.    .

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM