Lizut: "Wołyń" staje się orężem w polityczno-historycznym sporze pomiędzy Polską a Ukrainą

- Ukraińskie środowiska opiniotwórcze będą krytyczne. To pozostawi nas w tej polsko-ukraińskiej debacie wołyńskiej na dotychczasowych pozycjach - mówił o filmie "Wołyń" politolog prof. Tomasz Stryjek.

Gościem Mikołaja Lizuta w audycji "A teraz na poważnie” był prof. Tomasz Stryjek, politolog i historyk z Państwowej Akademii Nauk i Collegium Civitas. Tematem - "Wołyń” Wojtka Smarzowskiego.

- Mnie najbardziej niepokoi, że ten film staje się orężem w polityczno-historycznym sporze pomiędzy Polską a Ukrainą. Ten film czy jego twórców obie strony starają się zapisać w swoje szeregi i traktować jako oręż w walce politycznej - mówił Lizut.

Na Ukrainie "negatywne przyjęcie"

- Niewątpliwie tak w dużej mierze jest, w polsko-polskim konflikcie też - zauważył Stryjek. - Mieliśmy próbę prezesa telewizji, żeby nagrodzić reżysera poza konkursem w Gdyni na schodach, w sposób demonstracyjnie kwestionujący werdykt jury, czego na szczęście Smarzowski przytomnie nie przyjął - dodał.

Co o filmie twierdzą Ukraińcy? - Generalnie jest negatywne, niechętne, krytyczne przyjęcie - mówił politolog. - Pojawiają się głosy, że to jest w polsko-polskiej debacie film ważny, że jest jakaś wersja martyrologiczno-mesjaniczna polskiej historii, że reżyser, skądinąd wielkiej klasy, nie zadbał o wyważenie poszczególnych czynników, które prowadzą ostatecznie do zbrodni na Wołyniu - oceniał.

Smarzowski niewystarczająco ostrożny?

- Upolitycznienie tego filmu jest niewątpliwie istotnym problemem - stwierdził Stryjek. - Raczej wątpię, żeby był pokazywany w kinach na Ukrainie w masowym wymiarze. Opiniotwórcze środowiska tam będą krytyczne i to pozostawi nas w tej polsko-ukraińskiej debacie wołyńskiej na dotychczasowych pozycjach - zaznaczył.

Według prof. Stryjka Smarzowski faktycznie starał się dbać o to, żeby film nie miał antyukraińskiego wymiaru, ale, jak stwierdził, nie do końca mu się to udało. - Jak się robi taki film, rzeczywiście adresując go też do drugiej opinii publicznej, to trzeba być bardzo ostrożnym, a tutaj jednak w pewnych miejscach nie zadbano o to - podkreślił.

"Kuroń byłby krytyczny"

Stryjek uważa, że dzieło "zbyt wiele recytuje z dekalogu ukraińskiego nacjonalisty”, co może być pożywką dla mowy nienawiści w polskim internecie wobec Ukraińców. - Ta opinia o ukraińskich nacjonalistach w ogóle, pośrednio Ukraińcach, już od dawna jest zła. Tak wiele jest powielanych przeróżnych negatywnych stereotypów i wypowiedzi, że film to jeszcze legitymizuje dodatkowo w oczach tych ludzi - powiedział.

Jak na ten film zareagowałby Jacek Kuroń? - Byłby krytyczny. Tak sądzę, znając jego wrażliwość społeczną, bliższą zdecydowanie tym zbuntowanym, uciśnionym społecznie - oceniał Stryjek. - Pewnie by podnosił tak jak wielu znanych krytyków, że to jest arcypolski film, że jest jakiś mesjaniczny wątek, umacnia nas w dobrym samopoczuciu - stwierdził.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM