Giertych: Reforma edukacji nie wejdzie w życie. I pyta: Nie doceniam głupoty rządzących?

- Jarosław Kaczyński i Beata Szydło musieliby być szaleńcami, żeby doprowadzić do chaosu w tym obszarze, który w ogóle ich tak naprawdę nie interesuje - stwierdził Roman Giertych w Radiu TOK FM.

 - Projekt minister Zalewskiej zmiany systemu edukacji... - zaczął Mikołaj Lizut. - Nie wejdzie w życie, przynajmniej w najbliższym roku - przerwał mu Roman Giertych. Były minister edukacji był gościem audycji "A teraz na poważnie".

Osiem lat szkoły podstawowej, w tym edukacja wczesnoszkolna w klasach I-IV, i powrót do czteroletniego liceum ogólnokształcącego - to najważniejsze zmiany, jakie zapowiedziała pod koniec czerwca szefowa MEN. Reformy w systemie szkolnictwa mają rozpocząć się w 2017 roku. Klasy I i VII będą prowadzone według nowej podstawy programowej.

- Jest tam strasznie dużo zastrzeżeń, problemów - ciągnął Lizut. - Nie wejdzie w życie, to jest niemożliwe - zaznaczył Giertych. - W 2007 r. wprowadziłem matematykę obowiązkową we wszystkich profilach na maturze z terminem realizacji 2010 - i w takich terminach można coś zrobić w edukacji. A tutaj w ciągu 9 miesięcy to jest niewykonalne - przesylabizował ostatnie słowo.

"Kaczyński i Szydło musieliby być szaleńcami"

- Skoro jest nie do zrobienia, to nie będzie zrobione - podkreślił prawnik. - Moja córka, Zosia, jest w szóstej klasie - powiedział prowadzący audycję. - Moja Karolina również - odparł Giertych. - Ja nie wiem, co będzie z naszymi córkami - wyraził obawę Lizut.

- Do gimnazjum idą, moim zdaniem nic się nie zmieni - uspokoił go były szef LPR. - Jarosław Kaczyński i Beata Szydło musieliby być szaleńcami, żeby doprowadzić do chaosu w tym obszarze, który w ogóle ich tak naprawdę nie interesuje - oceniał.

"Nie doceniam ich głupoty? Może"

- Puszcza Białowieska też ich nie interesuje - zauważył Lizut. - Pan ich nie docenia - stwierdził. - Nie doceniam ich głupoty? Może - uznał były wicepremier. Jego zdaniem, "to jest nie do zrobienia, żeby zdążyli przeprowadzić zmiany ustawowe, podstawę programową, nowe podręczniki, zmianę budynków, zmianę struktury zarządzania".

- To jest potwornie wielka operacja. Cały rząd musiałby się na tym skupić, przez rok nad tym pracować, a przecież mają inne pomysły - mówił Giertych. - Kaczyński w ogóle się nie przejmuje edukacją, chce, żeby był spokój. Jak będzie trochę kłopotów, to się po prostu wycofa, przesuną o rok, potem o następny - przewidywał. - Mam nadzieje, że nic z tego nie wyjdzie - dodał prawnik.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM