Gronkiewicz-Waltz chce wznowić postępowanie ws. kamienicy. Sasin: Nagle spłynęła jasność na panią prezydent?

- Prezydent miała do czynienia z kamienicą wyłudzoną od prawowitych właścicieli i przez ponad cztery lata nie widziała w tym nic złego, nic nadzwyczajnego - mówił Jacek Sasin w Poranku Radia TOK FM.

- Prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz złożyła wniosek do samorządowego kolegium odwoławczego o wznowienie postępowania ws. zwrotu kamienicy przy ul. Noakowskiego 16 - przypomniał Jan Wróbel. Wszystko ma związek z aferą reprywatyzacyjną w Warszawie. Niedawno Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze opublikowało mapę reprywatyzacji, pokazującą powiązania osób zamieszanych w przejmowanie zabranych po wojnie nieruchomości.

- Jak dobrze pamiętam, chodzi o tę kamienicę, w której odzyskiwaniu rodzina męża Gronkiewicz-Waltz była aktywna i skuteczna. Prezydent napisała, że postępowanie zakończone decyzją zwrotową z 2003 r. mogło zostać przeprowadzone na podstawie dokumentów, co do których istnieje możliwość, iż zostały sfałszowane - zaznaczył.

"Przez ponad cztery lata nie widziała w tym nic złego"

- Uśmiecham się pod nosem, ponieważ zaiste tempo zawrotne dochodzenia prezydent do takiego przekonania - komentował Jacek Sasin. - Gronkiewicz-Waltz w tym autodoniesieniu czy doniesieniu również na własną rodzinę, męża, powołuje się m.in. na dokument z 2012 r., który otrzymała z ówczesnego Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa, od ministra Sławomira Nowaka - mówił.

Dokument, zawierał informacje, które, jak podkreślał Sasin, "już wtedy powinny przekonać prezydent, jeśli wcześniej o tym nie wiedziała, że w tej sprawie jest oszustwo". - Ma do czynienia z kamienicą wyłudzoną od prawowitych właścicieli, która potem drogą spadkobrania znalazła się w rodzinie jej męża i przez ponad cztery lata prezydent nie widziała w tym nic złego, nic nadzwyczajnego - dodał polityk PiS.

"Skąd to olśnienie się wzięło"

- Co więcej, dociskana przez dziennikarzy twierdziła, że wszystko jest w absolutnym porządku, nic w tej sprawie nie ma sobie ona ani jej rodzina do zarzucenia i nagle olśnienie - drwił Sasin. - Skąd to olśnienie się wzięło, czy nagle spłynęła jasność na panią prezydent? Jestem przekonany że nie, że presja opinii publicznej ma tu ogromne znaczenie - stwierdził.

Rolę odgrywa tu  jego zdaniem, "również zapowiedź powołania komisji weryfikacyjnej, która obnażyłaby całą sprawę". - Gronkiewicz-Waltz dokonała ruchu wyprzedzającego, złożyła doniesienie, które ma spowodować, ze ewentualny efekt prac tej komisji będzie miał już mniejsze rażenie - ocenił Sasin.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM