Likwidacja gimnazjów. Samorządy: Nie zdążymy. Obwieszcza się nam, że reforma ma być i tyle

MEN zapewnia, że nie wycofuje się z reformy systemu oświaty i nie zmienia terminu jej wdrożenia. A samorządowcy alarmują: "Nie zdążymy". Tylko nieliczne gminy podjęły już prace nad nową siecią szkół. Inne wciąż analizują i czekają na ostateczny projekt ustawy.

Chodzi o zapowiedź wygaszania gimnazjów od września 2017 roku. To nie jest proces, który można przeprowadzić z dnia na dzień. Trzeba opracować sieci szkół, czyli określić, które gimnazjum przekształci się w szkołę podstawową, a które np. wejdzie w skład zespołu szkół. Trzeba też opracować zmiany w szkolnych obwodach. Trzeba rozplanować pracę dla poszczególnych nauczycieli, bo samorządowcom zależy na tym, by było jak najmniej zwolnień.

Trzeba też przygotować setki, a w skali kraju - tysiące uchwał w sprawie zmian sieci szkół, by Rady Gmin mogły je uchwalić. - Przyjąć ustawę może większość sejmowa, natomiast wdrożyć ją w życie będą musieli samorządowcy. A samorządowcy, którzy na dzień dzisiejszy nie mają zapewnionych środków na podjęcie niezbędnych inwestycji, są bezradni. To trzeba powiedzieć jasno - samorządowcy są bezradni - mówi Piotr Kowalczyk, przewodniczący Rady Miasta w Lublinie.

Kraków ma już projekt nowej sieci szkół. Małych, kameralnych

Na razie duże miasta dopiero analizują swoje możliwości i szukają pomysłu, jak odnaleźć się po reformie. Jeszcze nie tworzą nowej sieci szkół.

Wyjątkiem jest Kraków, bo tu projekt nowej sieci jest już gotowy. - Projekt nowelizacji ustawy jest na razie procedowany i zostanie uchwalony w grudniu, niemniej chcieliśmy wcześniej przygotować wstępną koncepcję nowej sieci szkolnej w Krakowie, aby dać czas na rozmowy, konsultacje i dyskusje - mówiła na konferencji prasowej wiceprezydent Krakowa, Katarzyna Król.

Pomysł opiera się tu głównie na tym, by z obecnie funkcjonujących samodzielnych gimnazjów stworzyć sieć mniejszych szkół samorządowych. Dzięki temu, w szkołach nie byłoby tłoku, a dzieci miałyby blisko.

Zwolnienia nauczycieli? Kraków twierdzi, że etatów będzie więcej

W Krakowie koszty zmian oszacowano na zaledwie 20 mln złotych, a to niewiele w porównaniu z szacunkami np. Wrocławia (100 mln zł) czy Warszawy (nawet do 200 mln zł).

Co ciekawe, w informacji, którą dostaliśmy od Jana Machowskiego, kierownika Referatu do spraw Informacji Medialnej w krakowskim magistracie, nie ma mowy o zwalnianiu nauczycieli. - Jak wynika z przeprowadzonej analizy, biorąc pod uwagę przekształcenia szkół, globalne zatrudnienie w krakowskiej oświacie zwiększy się o około 210 etatów - przekazał nam Machowski. Jak tłumaczy, chodzi m.in. o to, że w szkołach podstawowych w klasie może być tylko do 25 uczniów, a w gimnazjach mogło być ich więcej, a to przełoży się na większą liczbę klas w nowych, 8-letnich podstawówkach.

Inne samorządy nie są już tak optymistyczne

W kilkunastu miastach, do których zwróciliśmy się z prośbą o informację w sprawie nowej sieci szkół, analizy, w tym te dotyczące liczby uczniów, dopiero trwają, a nowa sieć szkół nie jest jeszcze tworzona. Ale samorządowcy nie kryją, że koszty reformy będą wysokie i nie da się uniknąć zwolnień nauczycieli. 

Warszawa rozpoczęła wstępne prace nad nową siecią szkół, mając jeszcze - co podkreśla Katarzyna Pienkowska, naczelnik Wydziału Prasowego - cały czas mnóstwo pytań. - W samych gimnazjach w Warszawie pracują cztery tysiące nauczycieli i ponad tysiąc pracowników obsługi i administracji. Zrobimy wszystko, by jak najmniej osób zostało bez pracy - dodaje Pienkowska.

Samorządy chcą, by reformę odłożyć. MEN - nie

Samorządy wciąż liczą, że termin wprowadzenia zmian w oświacie zostanie przesunięty, tyle, że jak wynika z komunikatu na stronie MEN, takich planów nie ma. "Obecnie zakończyły się konsultacje społeczne i uzgodnienia międzyresortowe proponowanego projektu ustaw. Wszystkie nadesłane uwagi, opinie są teraz analizowane. Ministerstwo pracuje nad przygotowaniem projektu ustaw do rozpatrzenia przez Stały Komitet Rady Ministrów" - czytamy w komunikacie.

"Obwieszcza się nam, że reforma ma być i tyle"

 Chcielibyśmy rozmawiać o reformie w oświacie jako partner, a nie tylko ktoś, komu obwieszcza się, że reforma ma być i tyle

- mówi prezydent Lublina, Krzysztof Żuk.

Nie kryje, że jeśli musiałby dokonać inwestycji w oświacie (choćby stworzenie pracowni chemicznych i fizycznych w podstawówkach), musiałby wziąć na to kredyt. - I oczywiście kredyt pomoże nam to sfinansować, ale pojawiają się dodatkowe koszty finansowe. Inaczej mówiąc, jest to wszystko mało racjonalne - mówi Żuk.

Wrocław planuje, że do końca listopada koncepcja nowej sieci szkół będzie już gotowa. Zatrudnienie we wrocławskich gimnazjach na dziś to 1320 etatów nauczycielskich.

- Trudno jednoznacznie odpowiedzieć, ile z tych etatów jest zagrożonych - informuje Małgorzata Krzeszowska z Urzędu Miasta. I zastrzega, że miasto zrobi wszystko, by zwolnień udało się uniknąć. Wrocław policzył też koszty - wyszło mu około 100 milionów złotych.

- Wprowadzenie szkół podstawowych do budynków gimnazjalnych spowoduje konieczność wymiany np. księgozbioru w bibliotekach, zorganizowania świetlicy, budowy placów zabaw, nieco innego wyposażenia klas i pracowni, mebli innej wielkości. Koszty może również generować budowanie węzłów kuchennych, bo w szkołach podstawowych trzeba zorganizować żywienie dzieci, a w gimnazjach nie było takiej konieczności - dodaje Krzeszowska.

Bydgoszcz też na razie tylko analizuje i nie potrafi wskazać, ilu nauczycieli jest zagrożonych. - Już teraz jednak 150 nauczycieli w bydgoskich podstawówkach nie pracuje na pełnym etacie - przekazała nam Anna Strzelczyk-Frydrych z Biura Obsługi Mediów i Komunikacji Społecznej. Jeśli chodzi o koszty, to nakłady miasta na dostosowanie szkół dla dzieci 6-letnich wyniosły około 10 milionów złotych. Ile to będzie teraz? - W przypadku samorządu tej wielkości co Bydgoszcz mówimy o wielomilionowych wydatkach - słyszymy.

Gdańsk rozpoczął już prace nad nową siecią szkół. - Prowadzone są indywidualne konsultacje z dyrektorami poszczególnych szkół. Właśnie podczas tych spotkań omawiane są preferencje i wizja i nauczycieli, i rodziców - informuje Olimpia Schneider z Wydziału Komunikacji Społecznej Urzędu Miasta w Gdańsku.

Konsultacje z nauczycielami, dyrektorami szkół, związkami zawodowymi, jak też rodzicami, radnymi i radami dzielnic mają tu potrwać do końca grudnia.

Białystok, Łódź, Rzeszów, Kielce, Olsztyn czy Gdynia jeszcze nie chcą mówić o konkretach - ani tych dotyczących kosztów reformy, ani tych związanych z liczbą zagrożonych etatów nauczycieli i pracowników niepedagogicznych.

DOSTĘP PREMIUM