''Zmiany nie są planowane''. Resort Ziobry nie nada policjantom prawa do wyrzucenia sprawcy przemocy z mieszkania

Przepisy miały się zmienić, by polepszyć sytuację ofiar przemocy. Ale zmiany nie będzie. Tak wynika z wystąpienia przedstawiciela polskiej delegacji na posiedzeniu Komitetu Praw Człowieka w Genewie. A chodzi o wprowadzenie dodatkowych uprawnień dla policji, by policjant na miejscu interwencji mógł nakazać sprawcy opuszczenie mieszkania. Natychmiast, nie czekając na decyzję sądu.

W ramach dostosowywania naszego prawa do ratyfikowanej przez Polskę Konwencji Rady Europy policjanci mieli dostać nowe uprawnienie. By w momencie interwencji, gdy np. mąż bije żonę czy matka dziecko, mogli nakazać osobie, która stosuje przemoc opuszczenie mieszkania. Sprawca nie miałby wyjścia. - To miałby być nakaz krótkotrwały, wydany do momentu, kiedy organy wymiaru sprawiedliwości - prokurator bądź sędzia - będą te wnioski dalej podtrzymywać lub też nakaz zastosowany wobec sprawy uchylą - mówiła na antenie TOK FM Renata Durda z "Niebieskiej linii".

Tyle tylko, że 18 października na posiedzeniu Komitetu Praw Człowieka w sprawie sprawozdania okresowego Polski z realizacji postanowień Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych - delegacja z Ministerstwa Sprawiedliwości poinformowała komitet, że takie zmiany nie są planowane. Delegacja miała przekazać członkom genewskiego komitetu, że ministerstwo nie rozważa możliwości upoważnienia policji do nakazania sprawcy opuszczenia mieszkania przed wszczęciem postępowania karnego, czyli w ciągu 24 godzin, kiedy sprawca jest pozbawiony wolności.

RPO zaskoczony deklaracją na międzynarodowym gremium

Stanowisko polskiej delegacji zaskoczyło Rzecznika Praw Obywatelskich. Stąd pismo do minister rodziny, pracy i polityki społecznej. Rzecznik zwraca uwagę, że zdaje sobie sprawę, iż są w Polsce mechanizmy, na podstawie których sprawcę przemocy można np. zatrzymać, ale rzecz w tym, by - jeśli nie trzeba - tego nie robić.

"Nie każdy sprawca przemocy musi być pozbawiany wolności"

"W mojej ocenie zachodzi natomiast potrzeba przyjęcia środka możliwego do zastosowania niezwłocznie, w sytuacji bezpośredniego zagrożenia, niezależnie od toczącego się postępowania karnego - nie każdy przejaw przemocy w rodzinie będzie bowiem wyczerpywał znamiona przestępstwa. Nie chodzi zatem o środek możliwy do zastosowania w ciągu 24 godzin, podczas których sprawca przemocy jest pozbawiony wolności, ale o środek możliwy do zastosowania, gdy brak jest podstaw do zatrzymania czy wszczęcia postępowania karnego" - pisze do minister Elżbiety Rafalskiej Adam Bodnar.

RPO zwraca też uwagę na fakt, że zatrzymanie nie zawsze jest wskazane. "Zatrzymanie jako środek prowadzący do pozbawienia sprawcy wolności powinien być bowiem stosowany proporcjonalnie i z niezwykłą ostrożnością(...) W wielu sytuacjach wystarczające wydaje się doprowadzenie do opuszczenia przez sprawcę lokalu zajmowanego wspólnie z ofiarą przemocy" - czytamy w liście do pani minister.

Wielu sprawców przemocy jest zatrzymywanych?

Sylwia Spurek, zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich mówi nam, że coś jeszcze pojawiło się na spotkaniu w Genewie. - Z ust polskich przedstawicieli padła taka informacja, że policja masowo stosuje zatrzymania sprawców przemocy w rodzinie, podczas gdy z naszej wiedzy niespecjalnie to wynika. Dlatego pytamy pełnomocnika komendanta głównego policji do spraw ochrony praw człowieka o statystyki w tym zakresie - mówi S. Spurek.

Brakuje całodobowego telefonu zaufania dla ofiar przemocy

Polska powinna też w przyszłym roku uruchomić całodobowy, działający codziennie telefon zaufania dla osób dotkniętych przemocą. Bo takiego telefonu brakuje. Owszem, jest telefon "Niebieskiej linii" - ale nie działa non stop, 24 godziny na dobę. - Będziemy też o to pytać. Bo nic nie słychać, by trwały jakieś prace techniczne związane z uruchomieniem takiego telefonu - mówi Sylwia Spurek. I przypomina, że zakłada to Krajowy Program Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie. 

DOSTĘP PREMIUM