Falanga i Zmiana do Obrony Terytorialnej? ''Chłopcy, którzy mają za dużo narodowego testosteronu...''

Publicyści w Poranku Radia TOK FM o monetyzowaniu ''narodowego testosteronu''.

Zapleczem dla wojsk obrony terytorialnej będą organizacje proobronne. Wśród nich krakowskie Stowarzyszenie Jednostka Strzelecka 2039. Maszerują w niej, ramię w ramię, neofaszyści z Falangi i byli członkowie prokremlowskiej partii Zmiana - pisze portal OKO.Press.

Portal pisze, że wiosną armia rozesłała do organizacji proobronnych listy z pytaniami o liczebność jednostek i ich stosunek do służby w WOT. Mają być oni wpisani jako potencjalni kandydaci do obrony terytorialnej.

- To, co budzi sprzeciw i niepokój to nie to, że takie wojska powstają - mówił Filip Konopczyński z OKO.press. - Ale nie można ignorować tego, kogo władza wybiera na żołnierzy. A wybiera organizacje neofaszystowsko-narodowe, a z drugiej członków proputinowskiej Zmiany - wyliczał dziennikarz.

- Falanga czy Zmiana nie są tak liczne, żeby zdominować szeregi tak dużej formacji, jaką jest Obrona Terytorialna - protestował Zbigniew Parafianowicz z „Dziennika Gazety Prawnej”.

Z kolei Jerzy Haszczyński z „Rzeczpospolitej” stwierdził, że oskarżanie kogokolwiek o to, że chciałaby, by polską obroną zajmowała się prorosyjska partia Zmiania, jest kuriozalne.

- A może jest tak, że chłopcy, którzy mają za dużo narodowego testosteronu trafiają do partii narodowo-testeronicznych i dostają dobrą ofertę zmonetyzowania testosteronu narodowego przez wstąpienie do OT, to się decydują, bo lepiej to będzie wyglądało w CV, że było się w Obronie Terytorialnej, a nie w Partii Zmiana - wyzłośliwiał się Jan Wróbel. Członkowie OT mają dostawać 500 zł miesięcznie.

DOSTĘP PREMIUM