"Trump nie wyrzuci 11 mln nielegalnych imigrantów, nie wycofa wojsk z Europy, nie wybuduje muru na granicy z Meksykiem"

Zdaniem Piotra Kraśki, prezydentura Donalda Trumpa nie będzie tak nieprzewidywalna, jak niektórym się może wydawać. - Trudno nam sobie w Europie wyobrazić stabilność amerykańskich instytucji - podkreślał publicysta.

- Jestem głęboko przekonany, że Donald Trump nie wyrzuci 11 mln nielegalnych imigrantów, nie wycofa wojsk amerykańskich z Europy, nie wybuduje muru na granicy z Meksykiem - przekonywał w Poranku Radia TOK FM Piotr Kraśko. - Trudno nam sobie w Europie wyobrazić stabilność amerykańskich instytucji - podkreślał.

Kandydat Republikanów Donald Trump wygrał wtorkowe wybory w USA i został 45. prezydentem tego kraju. Pokonał popieraną przez Partię Demokratyczną Hillary Clinton, zdobywając 276 głosów elektorskich.

Republikanie, jak zauważył Kraśko, mają większość w Kongresie, ale "niewiele z tego musi wynikać". - Trump będzie mógł wskazać kolejnego sędziego Sądu Najwyższego, ale to nie znaczy, że zrobi, co będzie chciał - mówił publicysta.

"Sąd Najwyższy nie będzie działał na telefon z Białego Domu"

Przypominał, że w czasach prezydentury Billa Clintona ośmiu na dziewięciu sędziów SN było wybranych przez Republikanów. - I wcale nie wprowadzili zakazu wykonywania aborcji! - zaznaczył Kraśko.

- Są wybrani dożywotnio, są niezależnymi sędziami i robią to, co jest zgodne z ich sumieniem - dodał. - SN nie będzie działał na telefon z Białego Domu - stwierdził prowadzący audycję.

"On nigdy nie wiedział tyle o świecie, ile dowie się teraz"

- Obecność wojskowa USA w Europie, także w Polsce, jest w interesie największych amerykańskich koncernów zbrojeniowych - mówił Kraśko. - Kiedy Donald Trump wprowadzi się do Białego Domu, będzie innym człowiekiem, niż jest teraz. Także dlatego, że codziennie otrzymuje briefing na temat Ameryki i świata - zaznaczył.

- Dokładnie taki sam, jaki otrzymuje Barack Obama. On nigdy nie wiedział tyle o świecie, ile dowie się teraz - wyjaśniał Kraśko.

"Bardzo dobre i bardzo eleganckie przemówienie"

- Tak wielu niepewności, obaw nie było przez dziesięciolecia - utrzymywał publicysta. - Bo dawno nie było prezydenta, który by mówił takie rzeczy - dodał.

- Być może wiążemy za duże nadzieje z pierwszym wystąpieniem Trumpa, kiedy już wiedział, że wygrał - zastanawiał się Kraśko. Jego zdaniem, było to "bardzo dobre i bardzo eleganckie przemówienie". - Zrobił więcej niż nakazywał obyczaj. To, że pogratulował Hillary Clinton kampanii, to jest taki amerykański protokół wyborczy - powiedział.

"Imperium musi bronić swoich sojuszników"

- Ale podziękował jej nawet za lata służby dla swojego kraju - podkreślił dziennikarz. - Nie miejmy wątpliwości, Ameryka nie jest krajem, w którym wsadza się do więzienia swojego przeciwnika w wyborach prezydenckich i na pewno Clinton nie będzie skazana i nie trafi do więzienia - przekonywał.

- I nie ma wątpliwości, że Ameryka wypełni swoje zobowiązania sojusznicze wobec Polski - dodał Kraśko. - Ameryka chce pozostać imperium, a imperium musi bronić swoich sojuszników - zaznaczył.

 

 

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM