Narodowcy spalili ukraińską flagę, a min. Błaszczak i Waszczykowski milczą

- Ze względu na bardzo ważne relacje z Ukrainą, przydałoby się stanowisko ministrów odpowiedzialnych za porządek czy kontakty międzynarodowe - mówił w TOK FM poseł Jan Grabiec. Do tej pory żaden z ministrów nie zabrał głosu ws. piątkowego zdarzenia. Ambasada Ukrainy oczekuje wyjaśnień do polskich władz.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas Zdaniem Grabca, spalenie flagi Ukrainy przez zamaskowanych uczestników Marszu Niepodległości, "na pewno będzie miało swoje dalsze skutki polityczne".

- Ciągle brak reakcji ministrów spraw wewnętrznych czy spraw zagranicznych. A myślę, że w przypadku bardzo ważnych relacji z Ukrainą przydałoby się stanowisko ministrów odpowiedzialnych za porządek czy kontakty międzynarodowe - mówił w "Poranku Radia TOK FM" rzecznik Platformy Obywatelskiej.

Na wyjaśnienia ze strony polskich władz oczekuje ambasada Ukrainy w Warszawie.

"Manifestacja polityczna"

Tegoroczny Marsz Niepodległości był znacznie spokojniejszy. Nie atakowano policji ani dziennikarzy. A do tej pory uczestnicy marszów słynęli raczej z agresji.

- To oczywiste, że dziś narodowcy, nacjonaliści czy nawet neofaszyści mają nadzieje na współpracę z rządem PiS, w związku z czym ich demonstracja była mniej manifestacją przeciwko władzy, a bardziej miała być manifestacją siły - siły politycznej, z którą należy się liczyć - ocenił Jan Grabiec w rozmowie z Dominiką Wielowieyską.

DOSTĘP PREMIUM