''Spalono flagę. Złe zachowanie ekstremistów, osób marginesu społecznego, wymaga ostrej reakcji polskiego rządu''

Reakcji rządu na spalenie flagi i antyukraińskie hasła podczas Marszu Niepodległości jak nie było, tak nie ma. Borys Budka mówił w TOK FM, że to ''nieodpowiedzialność''.

Jerzy Haszczyński w „Rzeczpospolitej” pisze o odwołanym występie polskiej artystki. Jego zdaniem może być to reakcja na „Wołyń”. Film Smarzowskiego został bardzo źle przyjęty u naszego sąsiada. ''Amoralne wykorzystanie talentu dla skłócenia narodów'', ''jak Riefenstahl'' - to tylko część opinii o filmie.

- Nie podejrzewam, że film, który traktuje o historii trudnej, choć prawdziwej, był takim powodem odwołania - mówił w Poranku Radia TOK FM. - Bardziej boję się zachowań podczas Marszu Niepodległości w Warszawie. Spalenie flagi Ukrainy i hasła o tym, by odbić Lwów czy zająć zachodnią Ukrainę wpisują się to w politykę Rosji - mówił Budka.

Chodzi o spalenie żółto-niebieskiej flagi podczas Marszu. Podczas tego aktu wznoszono antyukraińskie hasła. W tej sprawie trwa śledztwo. - Zero reakcji rządu, to jest nieodpowiedzialne - oceniał Budka. - Na te działania powinna być twarda reakcja. To jest margines, ale odbiło się echem na Ukrainie - dodał poseł PO.

- Boję się tej narracji, którą prowadzi część polskiej opinii publicznej szukając kolejnego wroga - Ukraińców. Nie można zakłamywać rzeczywistości, mamy bardzo trudną historię. Nie może być tak, że polityka historyczne przesłoni to, co nas łączy. Bardzo złe zachowanie ekstremistów polskich, osób marginesu społecznego i marginesu, który był na Marszu Niepodległości wymaga ostrej reakcji rządu polskiego - dodał Budka.

DOSTĘP PREMIUM