Prezydent Lublina złamał ustawę antykorupcyjną? CBA przegrało z radnymi, teraz idzie do wojewody

CBA skierowało właśnie do wojewody lubelskiego dokumenty dotyczące prezydenta Lublina, Krzysztofa Żuka. Zdaniem CBA, prezydent złamał ustawę antykorupcyjną, bo zasiadał w radzie nadzorczej PZU Życie. Biuro chciało, by Rada Miasta wygasiła prezydentowi mandat, ale radni nie podjęli takiej uchwały.

Jak przekazał nam Piotr Kaczorek, CBA skierowało do wojewody pisemną informację o decyzji Rady Miasta. Radni przed tygodniem - wbrew wnioskowi biura - nie podjęli uchwały o wygaszeniu prezydentowi mandatu. Wniosek przepadł, bo większość w radzie ma proprezydencka koalicja Platformy Obywatelskiej i Wspólnego Lublina.

Niepodjęcie uchwały przez radnych sprzeczne z prawem?

 

CBA w przesłanym nam oświadczeniu stoi na stanowisku, że niepodjęcie tej właśnie uchwały jest sprzeczne z obowiązującymi przepisami prawa i że wynika to bezspornie z postępowania kontrolnego. "Do wojewody trafią nasze ustalenia z kontroli; komplet dokumentacji, jaka wcześniej była złożona przez kontrolerów z CBA w Biurze Rady Miasta Lublin" - napisał nam P. Kaczorek.

Zarządzenie zastępcze wojewody o wygaszeniu mandatu?

 

Teraz ruch będzie po stronie wojewody, który najprawdopodobniej wyda zarządzenie zastępcze o wygaszeniu mandatu prezydentowi Lublina. Prezydent - co zapowiadał już wcześniej - pójdzie z tym do sądu administracyjnego. Krzysztof Żuk od początku nie zgadza się z zarzutami, że naruszył zapisy ustawy antykorupcyjnej. Jak twierdzi, ustawa dopuszcza wyjątki i jego zasiadanie w radzie nadzorczej na wniosek ministra skarbu było właśnie takim wyjątkiem. Na potwierdzenie tego ma kilka opinii prawnych - opinii, z którymi CBA nie chciało się zapoznać.

Dwie sprawy związane z sesją Rady Miasta - w prokuraturze

 

Sprawa przedostatniej sesji Rady Miasta Lublin, zwołanej w sprawie wniosku o wygaszenie prezydentowi mandatu, ma swój ciąg dalszy. Do prokuratury trafiły dwa zawiadomienia złożone przez radnych z PiS. Jedno dotyczy zachowań mieszkańców, którzy pojawili się na sesji Rady Miasta (było ich kilkuset). Radni twierdzą, że byli znieważani jako funkcjonariusze publiczni w trakcie pełnienia obowiązków - w zawiadomieniu wskazali m.in. takie słowa jak "krętacze", "kłamcy", "pajace". Prokuratura jeszcze nie zdecydowała, czy będzie śledztwo.

Wszczęto już natomiast postępowanie w sprawie drugiego z zawiadomień. Złożył je szef klubu radnych PiS, Tomasz Pitucha. Chodziło o bardzo wulgarny, nie nadający się do cytowania, wpis, który został zamieszczony na Facebooku w czasie trwania sesji Rady Miasta, a wymierzony był w radnego i w jego rodzinę.

DOSTĘP PREMIUM