Leczenie niepłodności "tylko medycyną opartą na dowodach naukowych"

- 22 grudnia w Łodzi zostanie otwarta pierwsza w Polsce referencyjna klinika leczenia niepłodności - mówi reporterce TOK FM wiceminister zdrowia, Jarosław Pinkas. Kliniki będą też w innych miastach, a mają być odpowiedzią na wycofanie się państwa z finansowania in vitro. Przy in vitro finansowane są już tylko leki. - Na razie od tego nie odchodzimy - mówi Pinkas. "Na razie", a co dalej?

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas Dzięki rządowemu wsparciu dla in vitro urodziło się w Polsce ponad 3,5 tysiąca dzieci. Od kilku miesięcy program nie jest już jednak przez państwo finansowany - rząd Beaty Szydło się z tego wycofał.

Jeśli kobieta decyduje się na in vitro, musi sfinansować zabieg z własnej kieszeni. Niektóre jeżdżą za granicę, by zarobić, inne np. biorą kredyty. Wszystko, by móc urodzić dziecko.

"Na razie"

W tej chwili państwo finansuje wyłącznie leki stosowane przy in vitro. I jak zapewnia wiceminister Pinkas, od refundacji "na razie nie odchodzimy".

Dodaje, że teraz najważniejsze jest kompleksowe podejście do leczenia niepłodności. - Z budżetu NFZ finansowany jest projekt leczenia niepłodności w referencyjnych ośrodkach, które powstają z budżetu państwa. Pierwszy powstanie 22 grudnia w Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. W każdym mieście, gdzie jest wydział lekarski, będzie taki ośrodek - mówi Pinkas.

Jak wyjaśnia, w ośrodku będą leczone kobiety, ale też mężczyźni. - Bo ponad 40 procent problemów przy niepłodności to problemy męskie. W ośrodku będzie i psycholog, i endokrynolog, i genetyk, i ginekolog, i androlog. Wszystko w jednym miejscu, kompleksowo. To zadziała - mówi wiceminister zdrowia.

Gdy dopytujemy, jakimi metodami będą leczyć niepłodność powstające właśnie ośrodki referencyjne, słyszymy, że metodami "opartymi na dowodach naukowych".

- Wszystko, co jest najnowocześniejsze będzie realizowane w tych ośrodkach - zapewnia Pinkas.

A in vitro?

Zdaniem wiceministra, in vitro jest jedynie pewnym dodatkiem, zabiegiem, który nie rozwiązuje problemu.

- Rozwiązaniem problemu jest dobra diagnostyka i dobra terapia. I myślę, że ona przyniesie znacznie większe efekty w postaci narodzin większej ilości dzieci niż zogniskowanie tego wyłącznie na projekcie in vitro - mówi.

Czy rząd postawi zatem na naprotechnologię, czego obawia się część ginekologów?

- Naprotechnologia jest czymś, co nie funkcjonuje w medycynie opartej na dowodach naukowych. Jest to ciąg zdarzeń, w pełni akceptowalnych. Natomiast NFZ i resort zdrowia płaci wyłącznie za świadczenia, które są oparte na dowodach naukowych - stwierdza wiceminister.

Zaraz jednak dodaje, że ministerstwo może wspierać naprotechnologię. - Wiele osób ma spektakularne sukcesy w stosowaniu procedur z nią związanych. Jest przestrzeń dla jej funkcjonowania - powiedział nam Jarosław Pinkas.

Naprotechnologia opiera się na prowadzeniu dokładnych obserwacji organizmu kobiety i tworzeniu konkretnych wytycznych dla danej pary. Jako sposób na niepłodność - popierają ją organizacje pro life.

DOSTĘP PREMIUM