"Może chodzi o to, żeby Kaczyński miał spokój?" - Brejza o ograniczeniach dla sprawozdawców sejmowych

W południe przed Sejmem rozpoczęła się pikieta dziennikarzy. To protest przeciwko pomysłom dotyczących pracy korespondentów sejmowych. - Może chodzi o to, by korytarze sejmowe przypominały te z siedziby PiS? Tam Jarosław Kaczyński ma spokój, nikt nie podejdzie i nie zada pytania - komentował w TOK FM Krzysztof Brejza z PO.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas Kancelaria Sejmu chce znacząco ograniczyć dostęp dziennikarzy do posłów i relacjonowanie prac parlamentarzystów. Propozycja zmian to pomysł marszałka Marka Kuchcińskiego z PiS.

Nie będzie już można nagrywać posłów w sejmowych korytarzach, a tylko w miejscach do tego wyznaczonych. Zamknięta dla dziennikarzy będzie sejmowa galeria. Wstęp będzie możliwy jedynie po wcześniejszych zgłoszeniu. ale nie będzie można nagrywać ano robić zdjęć. Mniej dziennikarzy będzie mogło wchodzić do Sejmu. Każda redakcją będzie mogła akredytować tylko dwie osoby. Dziennikarze będą pracować na zmiany.

Dziennikarze o 12 rozpoczęli demonstrację przeciwko proponowanym zmianom.

Zdaniem posła Krzysztofa Brejzy, pomysły Kancelarii Sejmu to ostrzeżenie dla dziennikarzy.

- Wracamy do PRL, wtedy była przecież jedna telewizja. Choć niektórzy posłowie narzekają, że dziennikarze zadają im pytania, to dla samej higieny, zdrowia politycznego powinna istnieć elementarna kontrola dziennikarska. Każdy parlamentarzysta, minister, a nawet poseł Kaczyński powinien wiedzieć, że jak wchodzi do Sejmu, to może paść niewygodne pytanie. A ona ma obowiązek udzielić odpowiedzi - mówił poseł PO w "Poranku Radia TOK FM".

Szykowane obecnie zmiany to pierwsze tak poważna próba ograniczenia praw dziennikarzy od 1989 roku.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM