Jak powstrzymać PiS? Holland: To trudne, bo ta władza jest jak szatniarz z Barei

- PiS krok po kroku demontuje polską demokrację - mówiła w "Poranku Radia TOK FM" Agnieszka Holland. Co sądzi o protestujących posłach? - Czuję z nimi solidarność, czuję do nich sympatię i jestem im wdzięczna.

Posłowie opozycji zapowiedzieli wczoraj, że na święta nie przerwą protestu w Sejmie. Okupują salę obrad od piątku, kiedy to PiS nielegalnie przeforsował uchwalenie najważniejszej ustawy w roku - budżetu. Sytuację tę komentował gość Jacka Żakowskiego w „Poranku Radia TOK FM”, reżyserka Agnieszka Holland.

Jak Holland ocenia postawę protestujących posłów? - Czuję z nimi solidarność. Czuję do nich sympatię. I jestem im wdzięczna, że nie przełykają niemo kolejnego ataku na polską demokrację, którego PiS dokonuje od samego początku kadencji - mówiła.

- To wygląda na rzeczywiście absolutnie przygotowany i konsekwentny, bezwzględny plan. Oni robią to krok po kroku, demontując instytucje. I kolejnym etapem jest odebranie elementarnej powagi parlamentowi. Posłowie odczuli to na własnej skórze, fizycznie niemal. To, co tam wykonał marszałek Kuchciński, jest po prostu albo dowodem głupoty, albo pewnego planu, który on wykonuje nieudolnie, bo nie jest to człowiek lotny - oceniła.

Czy można protestować skuteczniej? Wg Holland sytuacja jest dla opozycji bardzo trudna:  - Jakie formy wybrać? To jest strasznie trudne w momencie, gdy się ma do czynienia z tym szatniarzem z Barei, który mówi: "Nie mam pana płaszcza i co mi pan zrobi?" Tak mniej więcej zachowuje się ta władza.

 

Reżyserka uważa, że opozycja powinna ciągle podtrzymywać kontakt ze społeczeństwem poprzez media. - Powinni tam siedzieć, ale i tłumaczyć ludziom, po co tam siedzą. Z ludźmi nie można komunikować się tylko wiecowo, bo to wszystko strasznie upraszcza. Bycie tam ma sens, jeśli jest związane z taką pogłębioną rozmową i refleksją - stwierdziła.

Przekonywała też, że dzięki protestowi w opozycji ujawnili się wartościowi młodzi politycy: - Co jest w tym cenne? To, że ci młodzi politycy nagle znajdą się razem i poczują inny rodzaj odpowiedzialności. To jest ich mini-Praska Wiosna. Nawet, jeśli to wszystko skończy się takim wypuszczeniem powietrza z balona i nie osiągną celu, jakim jest powtórne przegłosowanie haniebnie procedowanego budżetu, to zaowocuje. Myślę, że - wbrew temu, co myślimy - w partiach jest wielu bardzo w porządku ludzi.

 

DOSTĘP PREMIUM