"PiS-owi udało się doprowadzić do burdelu". I co dalej - co na to Polacy? Komentatorzy przewidują

Agnieszka Holland, Tomasz Lis, Wiesław Władyka i Tomasz Wołek oceniali TOK FM, co jeszcze zrobi nam PiS i jaka może być reakcja społeczna. W jednym byli zgodni: demontaż TK, uderzenie w media, zmiany w Sejmie... to nie koniec.

To był wyjątkowo burzliwy koniec roku w polityce: po ograniczeniu mediom dostępu do Sejmu i nielegalnym przeforsowaniu budżetu posłowie opozycji zapowiadają dalszy protest w sali obrad Sejmu. Stanowisko prezesa TK sprawuje Julia Przyłębską - wg ekspertów nielegalnie. Wraz z nią urzędują nielegalnie wybrani sędziowie. W cieniu głównych wydarzeń przechodzi szereg innych mniejszych zmian: likwidacja OFE, planowane zezwolenie na dewastację środowiska...

Co jeszcze czeka nas w nadchodzącym roku? w Poranku Radia TOK FM próbowali przewidzieć to goście Jacka Żakowskiego: reżyserka Agnieszka Holland oraz publicyści Tomasz Lis, Wiesław Władyka i Tomasz Wołek.

Agnieszka Holland wyszła od prezes TK:

Udało im się doprowadzić do takiego burdelu i takiej demolki, że nie wiadomo w ogóle, w jakich ramach prawnych i strukturach to wszystko się porusza. W takiej sytuacji musimy rzeczywiście robić to, co by od nas zależało - skoro, jak mówił Wyspiański, dzieje się tak dużo, co nie zależy od nikogo. Można by to odwrócić: skoro dzieje się tyle, co zależy od niejakiego pana Kaczyńskiego. Róbmy więc tyle, co by od nas zależało - każdego z nas. Po tym roku nie mam obawy, że to się znormalizuje - jak w Czechach po Praskiej Wiośnie. Myślę, że nam to nie grozi. Jeśli w piątek pod parlamentem było 5 tysięcy, to nie znaczy, że za parę tygodni nie będzie 50 czy 500 tys. Widać, że w ludziach to rośnie: to poczucie z jednej strony bezradności, z drugiej wkurwu, z trzeciej - że zabiera się nam coś, co jest naszą własnością i wartością.

Tomasz Lis ocenia, że PiS zaatakuje kolejne instytucje:

Parę przyczółków jednak straciliśmy. Dzisiaj zostały nam sądy powszechne i oni muszą w nie uderzyć. Mam nadzieję, że środowisko sędziowskie, które wysyłało jasne i dobre sygnały, będzie się trzymać razem. Druga rzecz to samorządy, które jeszcze nie zostały spacyfikowane. Próbują i będą próbować - tu będzie potrzebna także nasza solidarność z samorządowcami różnych szczebli i ich solidarność własna. No i jeszcze tych kilka mediów, które rzeczywiście mówią, jak jest, a nie wchodzą w półśrodkowizm.

Tomasz Wołek ocenia, że politycy PiS- też zaczęli się bać:

Owszem, oni zagarniają kolejne przyczółki. Ale po wydarzeniach ostatnich dniach mam wrażenie, że to oni są w oblężonej twierdzy. To oni fortyfikują Sejm. Teraz wznoszą kraciaste zagrody, które nazywają eufemistyczne furtkami. Oni się boją. Ja w oczach ludzi PiS-u, także Jarosława Kaczyńskiego, zobaczyłem strach. Zwłaszcza w piątek to było widoczne.

Wiesław Władyka przewiduje wiele gestów oporu:

Próbie będą poddane różne środowiska, chociażby urzędnicy, którzy mogą się różnie zachowywać. Mogą przyjąć postawę lania się przez ręce, która też jest formą oporu, i w ogóle nic nie załatwiać. Strajk włoski. Polacy potrafią się w różnych formach przeciwstawiać. Ale w którymś  momencie trzeba powiedzieć: tak czy tak. To dotyczy chociażby nauczycieli, którzy dostaną jakieś ramówki, będą musieli czegoś uczyć - tych bzdur, które powkładają do podręczników. W Polakach jest dużo wkurzenia i irytacji. I to może owocować różnymi gestami publicznymi, których sobie nawet nie umiemy wyobrazić. I dotyczyć też obozu władzy - tam mogą nastąpić erozje.

DOSTĘP PREMIUM