Były szef Bogdanki, usunięty przez "dobrą zmianę", dziś kieruje szpitalem [WYWIAD]

Zbigniew Stopa, jak sam mówi, podniósł rękawicę, bo lubi wyzwania. Były prezes kopalni w Bogdance od kilkunastu dni kieruje jednym z największych szpitali na Lubelszczyźnie. Szpitalem onkologicznym, z powiększającym się długiem.

 Z Kopalnią Węgla Kamiennego w Bogdance był związany od zawsze, od 2012 roku pełnił funkcję prezesa. Musiał odejść w ramach "dobrej zmiany".
TOK FM: Kilka miesięcy temu został pan odwołany z funkcji prezesa Bogdanki. Co spowodowało, że zdecydował się Pan przyjąć funkcję szefa dużego lubelskiego szpitala?
Zbigniew Stopa: Decyzja była bardzo trudna, kilka tygodni się zastanawiałem, ale lubię wyzwania. Lubię sytuacje, w których mogę wyznaczyć sobie cel, dążyć do niego i mieć z tego satysfakcję. Także podkreślam: To nie warunki finansowe spowodowały, że tutaj przyszedłem.
W komentarzach pojawiały się głosy, że jak to: z kopalni do szpitala? Były zarzuty, że "z zawodu jest Pan dyrektorem".
- Powiem w ten sposób: jeżeli chodzi o zarządzanie, to dosyć długo zarządzam. Oczywiście, nie jestem lekarzem i w związku z tym częścią medyczną zajmuje się mój zastępca ds. medycznych. Natomiast ja zajmę się czymś, na czym się znam najlepiej. Czyli będę pracował jak typowy menadżer. A priorytety dla mnie to inwestycja, czyli rozbudowa szpitala, sytuacja finansowa placówki i organizacja Centrum Onkologii.
Czym zajął się Pan w pierwszej kolejności tutaj, w szpitalu?
- Analizą sytuacji. Chodzi o to, by podejmował decyzje szybko i by były one słuszne.
Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej to duży szpital, cały czas jest w trakcie rozbudowy. Wiemy, że jest z tym ogromny problem, bo inwestycja wciąż nie jest dokończona, w ostatnim czasie wykonawca zszedł z budowy. Sytuacja zrobiła się trochę patowa.
- Rzeczywiście, w tej chwili wykonawcy nie ma na budowie, prowadzi inwentaryzację, a my prowadzimy swoją. Prawda jest też taka, że prawdopodobnie dodatkową inwentaryzację będzie musiał zrobić ktoś z zewnątrz. Choćby dlatego, że sprawa zapewne zakończy się w sądzie. Natomiast pracujemy też nad tym, by inwestycję jak najszybciej dokończyć.
To jeszcze trochę zajmie. A jak pierwsze wizyty na oddziałach?
- Dla mnie niezwykle istotne są rozmowy z ludźmi, począwszy od rozmów z personelem medycznym, skończywszy na pracownikach szatni czy kuchni. Co oni o pewnych rzeczach sądzą, co mówią, jakie mają emocje, przemyślenia. Chciałbym wiedzieć, jak to wygląda.
Poprzednia dyrektor po tym, jak zakończono pierwszy etap rozbudowy szpitala, zatrudniła około 300 osób, mimo że szpital nie miał i wciąż nie ma kontraktu na nowe oddziały. Czy teraz można się spodziewa jakichś ruchów kadrowych?
- Zrobimy dokładny przegląd struktury organizacyjnej. Na pewno są obszary, w których określone komórki nie mają racji bytu lub są za bardzo rozbudowane, ale są i takie, które powinny być większe. Dlatego będą przesunięcia poziome między poszczególnymi komórkami. A być może także trzeba będzie zredukować nieco zatrudnienie. Chodzi o to, by dojrzeć to przysłowiowe światełko w tunelu.
To był przez lata szpital bez długów, a w tej chwili długi ma.
- Tak, i to pokaźne. Dlatego musimy doprowadzić do tego, by to zmienić. Nie mam wątpliwości, że stabilność finansowa spowoduje też lepszą atmosferę w zespole. Bo ten zespół opiekuje się pacjentami, leczy ich i ci pracownicy nie mogą myśleć o tym, czy dostaną wypłatę, czy też nie.
A w tej chwili sytuacja jest taka, że może zabraknąć na pensje czy na opłacenie dostawców?
- Sytuacja jest trudna, ale po to jesteśmy, by w różny sposób zabezpieczać sprawy pracownicze i dostawców. To jest podstawa, ale to nie jest sytuacja stabilna.
Na dziś jaki macie dług?
- W tej chwili nie mogę tego powiedzieć, z różnych powodów. Ale jak na taką placówkę, jest on dosyć duży.
Te pierwsze dni w Centrum Onkologii Pana zaskoczyły?
- Nie ukrywam, że myślałem, iż tych problemów tutaj jest trochę mniej. Byłem przygotowany, że będzie źle, ale nie aż tak. Nie doceniłem tego. Ale nie jestem przerażony. Jeżeli razem, wspólnie - przy udziale pracowników - będziemy chcieli osiągnąć określony cel, to naprawdę ten szpital może wyjść na prostą.

DOSTĘP PREMIUM